Posłanie

W domu jest pusto. Nie ma komu zasnąć
i komu się obudzić, komu wypić kawy,
komu przejrzeć gazety i z kim pograć w karty.

Cisza siada na wszystkich sprzętach i przedmiotach,
szafkach, telewizorze, cukierniczce, szklankach.
Cisza siada na wszystkich sprzętach i przedmiotach

i tylko pies w posłaniu, drzemiący, lecz czujny,
podnosi łeb, gdy słyszy najlżejsze skrzypnięcie,
jakby był przekonany, że któreś z tych skrzypnięć

to będzie właśnie to.

Siedem i pół

Idziemy na spacer z Olkiem, lat siedem i pół.
W Parku Bydgoskim, przy starym
mostku nad Martówką

dwa gołębie grzywacze, wrzeszcząc na całe miasto,
szamoczą się w powietrzu, jak gdyby
były w klatce, a przecież

latają tu wolno. Patrzę na to i nie wiem,
co mam o tym myśleć. „To niebo

jest dla nich klatką” – widząc moje zdziwienie
podpowiada mi Olek, lat siedem i pół.


Wychowanie fizyczne

A kiedy stąd odchodzisz, chociaż miałaś zostać,
stoję niczyj i nie wiem, co ze sobą zrobić
tak jak wtedy, w ostatniej
klasie podstawówki,

na tym szkolnym boisku z bramkami bez siatek,
w spranej koszulce w paski
i w przykrótkich spodniach:

jedyny niewybrany do żadnej drużyny
na pierwszy po wakacjach
mecz na lekcji wuefu.


Pety

Odwiedzam ojca w szpitalu. Ojciec, choć mu nie wolno,
puszcza w ustępie dymka
tak, żeby nikt nie zobaczył. Kiedy go przyłapuję, chowa kiepa
za plecy, a ja muszę udawać, że nagle oślepłem.

Patrzę mu w oczy i kładę dłoń na jego ręce
akurat w chwili, kiedy próbuje ją podnieść,
bo wyobrażam sobie, że podnosi ją na mnie,
chociaż, po prawdzie, nigdy jej na mnie nie podniósł.

A on się tylko uśmiecha, nic przy tym nie mówiąc,
wyrywa się z uścisku i gładzi mi głowę, zostawiając na włosach
zapach petów i potu. Ręka ojca
jest ciężka, tak ciężka, że nie umiem

utrzymać jej w jednej zwrotce; miażdży mi czaszkę i ciało
przygniata do ziemi. Kiedy stamtąd wychodzę, jestem
od niego mniejszy. Blade, styczniowe słońce
dopala się nade mną jak ostatni szlug.


Klamka

Odwiedzam ojca w szpitalu. Staję przed salą, w której
jeszcze przedwczoraj leżał, kładę rękę na klamce
i nagle zatrzymuję się w połowie ruchu, bojąc się,

sam nie wiem, czego bardziej: tego, że go tam nie ma,
czy tego, że wciąż tam jest.


Wiersze pochodzą z książki poetyckiej Wiersze dla żywych, która ukaże się jesienią 2023 nakładem Wydawnictwa J.

Tomasz Dalasiński – Pięć wierszy
QR kod: Tomasz Dalasiński – Pięć wierszy