Jestem

człowiekiem małym i dodatkowo brzydkim.
Kocham brzydotę, bo odbiera oddech pięknu.
Piękno nijak ma się do brzydoty. Piękno
zniewala, brzydota się kochać pozwala.
Jest obojętna na splendor. Cicha
Cisza.
Mały chłopczyk bawił się zapałkami.
Spalił sobie twarz. Matka piła, bo, bo ,bo
bolało.
Został później przywódcą sekty religijnej.
Żywi się słabościami innych. Schowany
za desygnatem, swoją brzydotę zamienił
na piękno dyktatury. Ona też ma swój urok,
gdy nie ma dokąd pójść. Zawsze nie było
gdzie. Państwo
zna wszystkie tabletki na każdy grzech.
Jemu wolno jest gwałcić. Bóg mu pozwolił.
Kocha matkę, której nienawidzi. Jak swej
brzydoty.


W nocy

nadepnąłem kota.
Dałem mu jeść. Przepraszam, mówię
do niego, ale on rzygał. Swoim życiem
udręczonym, zastygłym w koleinach
błazenad i absurdów. Schwytany nie wie,
co robić. Kręci się w kółko. Narasta
w nim złość.
Kocham go. Tak długo jak nienawidzę siebie.
Na spotkaniu autorskim pewien Leszek –
Zbyszek – Marek zapytał mnie, skąd ten
brak akceptacji?
Z braku siebie. Tym jestem tylko,
co jest poza mną.
Lubię ludzi, gdy nie otwierają brudnych
pysków bez powodu. Oni jednak
zawsze znajdą powód.
Do życia
Do zła
Do końca


Żonę

zapiąłem wczoraj od tyłu w namiocie.
Było jej duszno, ale dała radę.
Rozbiliśmy namiot w ogrodzie, bo ma
do nas przyjechać poeta, Błażej, poloniści
i antropolodzy. Chcieliśmy sprawdzić, czy
namiot jest funkcjonalny.
Oni znają tajniki języka dogłębnie. Mnie
dotyka metafizyka. Lubię bród, ciężką
formę i pajęczyny. Lubię Różewicza.
Gdy pisał: zapomnijcie o nas, odejdźcie;
ja wołam: zapomnijcie o sobie, koniecznie.
Mają jednak zastrzeżenia, podobno do
surowych środków przekazu. Tak też jest,
gdy piękno nie percypuje swej brzydoty.


Nie znać

dnia ani godziny,
nie czekać na miłość.
Nie przyjdzie.
Nie szukać wytchnienia.
Samotności pragnąć.
Zerwie kajdany zniewolenia.


Zaraz

potem, gdy się pokłóciliśmy,
ona płakała.
Ja płakałem, bo ją kocham.
W ogrodzie rozpaliliśmy ognisko.
Była późna noc. Z kiełbasy
wyciekał tłuszcz.
Patrzyłem na jej krocze.
Spadł deszcz.
Przepraszam,
my way

Jerzy Kaśków – Pięć wierszy (vol.6)
QR kod: Jerzy Kaśków – Pięć wierszy (vol.6)