Per adulti

Pamiętasz? Posłuchaj. Odwróć głowę.
Ta melodia. Ta książka. To zdjęcie.
Niegdysiejsze śniegi stopniały
I znikły. Nawet mokra plama wyschła.

Power. Jeszcze nie musi się czekać
na czerwoną czy ciemną gwiazdę,
żeby ją złapać za ogon.
Patrz. Żarzy się. Jest blisko.

Na razie dźwięk. Szumna szybkość
przemieszczeń. Ruch. Radość.
Nic z kamienia. Pomniki na potem.


Zima

Rysa wygląda niepozornie, sięga w głąb,
zmienia strukturę, drapie od środka.
Nie wkładaj w nią palców. Poszarpane brzegi
coraz mniej przystają do siebie. Mogą się rozejść.

Smutek, bo rozpacz to za duże słowo,
znika, kiedy szare chmury od góry podświetla
pomarańczowy blask. Nie tylko księżyc jest księżycem
bez sonaty, wszystko jest sobą bez nas.

Nieoznaczoność wynika z natury rzeczywistości.
Na nic metody i instrumenty.
Zmiana nie istnieje. Jest tylko przepływ.
Śnieg spłynie, nowa trawa będzie w sam raz.


O obrotach

Samolot w słońcu zostawia po sobie ślad, ścieżkę, która coś nam wskazuje.
Parę drzew wskazuje ten sam kierunek. Intencje wydają się podejrzane.
Polizanie błyszczącego liścia grozi śmiercią. W jaskrawości coraz częściej
myślimy o ostrożnym świetle jesieni.

Wracamy na ziemię. Na ścianach dają po oczach graffiti,
seks księżniczki z odległych galaktyk przytulają się do androgynicznych androidów
albo rozdętych bicepsów. Psychodeliczne błyskawice burzą, a może budują, atmosferę.
W kącie lekko zatarte graffiti ostrzega: na wszystko przyjdzie czas, a wtedy będzie las.

II.

A tymczasem ostrz, kobieto, ostrz.
Wszystko, nawet tępe ołówki.
Ostrz, kobieto, ostrz,
przyprawy są remedium na nudę.

Ostrz, kobieto, ostrz.
Nakłuj blade, zarumień je krwią.
Ostrz, kobieto, ostrz,
Wykręcaj się siostro ostro.


Pasja

Śmierć bywa pobudzająca. Dowiadują się o tym,
kiedy rozpacz łączy się z podnieceniem
w wysoką, bujającą falę.

Na nic poczucie winy. Fala zagarnia wszystko.
Śmierć domaga się wyłącznej uwagi.
Mężczyzna i kobieta postanawiają nie ustępować pola.

Przyprawa nadaje znanej potrawie nowy smak.
Ostry, palący, świeży. To się już nie powtórzy,
chyba że położą żyletkę na języku
albo zakradną się do klatki lwa.

Elżbieta Lipińska – Cztery wiersze
QR kod: Elżbieta Lipińska – Cztery wiersze