niebko

pod niebkiem suszki kwiatów i piórka
(małe tajemnice, mokre buziaki od dziadka)
i złota rybka, co przespała trzy życzenia.

wystarczy położyć kawałki szkiełek,
udeptać, przysypać ziemią
i można już opowiadać kolejnemu terapeucie o Złotej,
co ciut przysnęła.

*

zresztą te wizyty, to tylko kłopoty.
znowu wyszło na jaw, czemu się tak darłem,
gdy miałem zostać sam z dziadkiem.

(mama miała rację – głupi ze mnie gówniarz).


„pełna penetracja z pozostawieniem nasienia w pochwie”*

penetruj mnie jak twój bóg przykazał (nie wiem tylko gdzie.
może na górze Synaj, może w brzuchu wieloryba,
może wśród płonących krzewów – morze interpretacji).

penetruj pijany, penetruj naćpany,
penetruj mnie z lajpem pod okiem
i scyzorykiem pod żebrem.

jestem tylko pochwą na dwóch nogach,

więc nie krępuj się proszę. zalej mnie nasieniem,
mając mnie w poważaniu.
głębokim.

*Danuta Sobol Jak być dobrą żoną w sypialni
(częstotliwość dla Łodzi – 87.9)


sprawdzimy, czy byłaś dziewicą

idziemy!

już ona ci sprawdzi,
przepisze tabletki
na odrośnięcie błony
(jeśli tam w ogóle była, mały kurwiszonie).

po takich jak ty, to się można spodziewać
wszystkiego.
wszystkie jesteście takie same.

powinnaś się wić jak na pornolach,
(ale z nabożną miną)
miałaś orgazm, miałaś, prawda?
chodź na kolanka.
ale przodem, coś ty taka wstydliwa?

wybrałem cię, więc to jest zaszczyt.
powtórz: „za – szczyt”.


la cucaracha

wyjałowiona gaza, co by przykryć (po)ranny wzwód
(bo nawet bakterie drążące mózg wchodzą głębiej).

jedz zupę. musi być jakiś powód, by ją zjeść.
nam w taki przypadek nikt nie uwierzy. jedz!

makaron z liter. to takie proste danie.

*

po nas zostaną jedynie karaluchy,
przydrożne matki boskie

(będą się mnożyć, jak grzyby na horyzoncie)

kiszone ogórki w słoikach
kobiety jak konserwy
(otwarte scyzorykiem),

mysie bobki
w kieliszkach po kamikadze.


nie albo, ale i

czupryna śmiało filuje w górę
(szuka jednorożców pośród płyt karton-gips,
którymi wyłożono horyzont).

na końcu tęczy chytry skrzat próbuje wysępić 5 zł na „leśny dzban”.
złoto w ustach królowej osiedla ma posmak starego sera,
a Mały Książę (z kołnierzem z lisa) jest
tu obwoźnym cudem poczęcia.

niebo spada wciąż i wciąż
na głowy nic niewidzących przechodniów.

Wioletta Ciesielska – Pięć wierszy
QR kod: Wioletta Ciesielska – Pięć wierszy