Zimno… ciepło

po co ci maska gazowa
przecież miłość
rozbiera do naga

gdy od zimnych kafelków
pieką nas ciała
twoja maska opada

dusimy się wspólnym powietrzem


Parapet

gardząc losem
bezwstydnego gołębia
unikam błądzenia
po cudzych parapetach

wystarczy mi jeden
ten twój popękany przez lata
które przeżyłaś wpatrując się
w puste okno


Na stacji

miłość przerwał okrutny świst

widać że państwo z różnych peronów
rzekł anioł z torów zdjęty

składam nocną wizytę w kuchni
by utopić wątrobę
w prochach

udają zioła
z apteki konduktora

chcąc zamordować pytanie
czyj pociąg odjedzie pierwszy

Natalia Haczek – Trzy wiersze
QR kod: Natalia Haczek – Trzy wiersze