filo

ten ciężar w koniuszkach palców
puść to puść niech odpłynie
zazdrość jest tylko otarciem naskórka na stopie
tam gdzie kończy się kostka


late bloomers

skręcona kostko pod moimi palcami
bierna jak muł rzek starych i leniwych
a przecież znam cię z lepszej strony znam cię hardą
drzazgo z jodełki polskiej w nagiej stopie
znam cię wślizgniętą w limfę mą przez skórę
kłującą to tu to tam w serce i w przeponę

chwilo co pestką po śliwce ku ziemi upadasz
okiem owocu ślepa wyjedzona
która przychodzisz jak powidok po świecy
i między oczami dwie zmarszczki pionowe

dwie ukręcone łodygi mieczyka
zakwitłe na czas jaki płonie drzazga


***

It’s a thing about our family: we want things people don’t have. So you always hear ‚no’.

kiedy podejmowałaś te decyzje byłaś inną osobą a teraz międlisz w ustach ostatnie bąble powietrza
licząc nieciągłość pacierzy czynów i licząc na to że płyty chodnikowe też nie są spójne
i że trawa pomiędzy nimi to wciąż żywy grzechot
bo chodniki w Berlinie zawsze wyglądają jak mokre
i ta mokrość kojarzy ci się z życiem nawet kiedy przepływasz w cieniach
umarłych matek i domów spuchnietych od wody
znikąd donikąd wpatrzona w oko kałuży

śledź zmiany zaakceptuj zmiany odrzuć zmiany

chciałabym widzieć cię jaśniej
ale ta którą widzę to nie ty tylko ja


lokomotywa

a kiedy oczy ci się przyzwyczają do ciemności
zobaczysz kontury przedmiotów jak czerwoną żyłkę
bo tak to to tak to to nic
nic nie posiadasz nic ci nie jest dane
tylko kontur zobaczyć i być przez chwilę widzianym
jak żyłka w oku
jak zgaszone światło


Katarzyna Szaulińska – Cztery wiersze
QR kod: Katarzyna Szaulińska – Cztery wiersze