Poecie, który przestał pisać

gdybyśmy tylko mogli złapać więzi
złapać węzły, coś jakby liny,
gdyby słońce było piłką do tenisa, czy czymś,
ale nie jest, niemożliwą rzeczą jest słońce

gdyby słowa się rymowały, równo, można by złapać wiąz
(krzew) i zacząć składowanie, słowa
układane, znaczy się, tak jak w dawnych czasach,
drewno za piecem w kuchni

ale ty teraz bierzesz ten swój niespójny sonet
o, rany, niektórzy z tych tu poetów,
tych rębaczy, nie potrafią nawet liczyć do czternastu
tak jak Petrarka, dobrze, znaczy się

bywałem w łóżku z różnymi dandysami jak i ze zdolnymi
paniami, pewnie, lecz czy warto zaczynać zamieszanie
dla ciekawskiej (i plotkarskiej ) publiki?
byłbym pozwany, czy coś, może zabity.

lecz (od czasu do czasu) musisz coś komuś powiedzieć
a czytelnik ma, tak myślę, że, między innymi, uszy.


Szkice o cytrynie

1.

Cytryna jest prawie okrągła
Niektóre cytryny są prawie okrągłe
Cytryna nie jest okrągła

No i tyle.

Jak można się spierać, że cytryna
jest cytryną,
skoro pytanie jest sporne?

No i tyle.

Powiedziałem Smaro,
(akurat pisałem ten wiersz),
„Smaro – zawołałem – czy mamy
(akurat była w kuchni)
w lodówce cytrynę?”
Powiedziała „nie”

No i tyle.

2.

Jak to mój tata mawiał
a niech mnie muł
kopnie.

Bardzo lubił
tartę cytrynową z bezą

3.

Wróciłem i spojrzałem na wiersz Francisa Ponge’a
o czarnych porzeczkach. Skoro czarne porzeczki mogą być
czarnymi porzeczkami, rozumowałem, że analogicznie,
cytryny mogą być, tak by się zdawało, cytrynami.

Nie w tym przypadku.

4.

Szkice, przypomniałem sobie,
nie gruszki,
ani jabłka,
ani brzoskwini,
ani banana,
(chociaż kolor
może budzić podejrzliwość)
ani nektarynki,
ani, w tym przypadku,
granatu
ani trzech wiśni
ze złączonymi ogonkami
ani śliwki
ani moreli
ani moreli
ani zwykłej
kiści winogron
jak młodego wina
właśnie zebranej
z migoczącą rosą –

„Smaro – zawołałem –
Jestem głodny.”

5.

A co z pomarańczami?
Przynajmniej pomarańcza
przypomina pomarańczę.
W istocie, większość pomarańczy
niesie w sobie cechę charakterystyczną
dla pomarańczy.

6.

Smaro toczy cytrynę po stolnicy.
Stolnica, płaska, pozioma, jest nieruchoma.
Cytryna toczy się w przód i w tył na nieruchomej powierzchni.
Ręka Smaro wodzi poziomo, w przód i w tył,
nad toczącą się cytryną.

Można by nakreślić wykres relacji trzech ciał
Wywnioskować stąd szereg praw mechaniki.

7.

Miałem ogromną ochotę
pocałować cytrynę.
Nikt nie patrzył.

No i tyle.

8.

Owocnie kupiłem używany samochód –
Dobrze, już dobrze.

9.

Gdyby ktoś mnie spytał
jaki kształt ma cytryna

(łosoś
(piec
(cytryna

Powiedziałbym, że jest kształtu
takiego jak godzina.

(O, teraz już gdzieś zmierzamy)

10.

Cytrynowe lekarstwo.
W każdej szklance
zmieszaj:

1 laskę cynamonu
1 łyżeczkę miodu
2 goździki
2 kieliszki rumu
pół cytryny
wrzątek dla smaku

Powtórzyć jeśli trzeba.

11.

Wiersz dla dziecka, które ledwo się wgryzło
w połówkę wyciśniętej cytryny:

zobacz co ja ci mówiłem, zobacz
co ja ci mówiłem, zobacz co
ja ci mówiłem, zobacz co ja
ci mówiłem, zobacz co ja ci
mówiłem, zobacz co ja ci mówiłem,
zobacz co ja ci mówiłem, zobacz
co ja ci mówiłem, zobacz co
ja ci mówiłem, zobacz co ja
ci mówiłem, zobacz co ja ci
mówiłem, zobacz co ja ci mówiłem

Można tak, rzecz jasna, w kółko.

12.

Ta godzina jest kształtu
cytryny. Smakujemy jej lekkość

na pieczonym łososiu.
Drzewo samo w sobie jest wszędzie

Krzywimy się liżąc
kwaśną niespodziankę. Nasze zęby się topią.


Dzwonienie imienia

W tym wierszu moja matka nie umarła.
Telefon nie dzwoni tamtego październikowego
poranka mojego czternastego roku.
Obcy głos przez telefon

nie mówi: „Poproś Arthura.”
Nasz parobek, syn sąsiada, cichy,
prostolinijny, człowiek z Gór Rzecznych,
z okolic naszej farmy, nie odkłada słuchawki,

nie mówi, starając się wyczuć moment,
„Wasza mama umarła o dziesiątej.” Siostra i ja
nie patrzymy po sobie, nie uśmiechamy się,
zapewniając się wzajem (na zawsze), że słowa
to uzurpatorzy.

W tym wierszu moja matka nie umarła,
jest w kuchni, kończy październikową
konserwę. Pomagam jej w kuchni

Myję ogórki. Matka prosi
bym narwał kopru. Kaczki odlatują.
Zapominam zamknąć drzwi do ogrodu.

przełożył Jan Obuchowski

Robert Kroetsch – Wiersze
QR kod: Robert Kroetsch – Wiersze