Tomasz

Tęsknię do żywego śpiewu mięsa.
Już teraz oblizuję sobie palce – rzekł kardiochirurg do swojego asystenta.
Dylan Flashback „Piosenki niewyśnione”
tłum. Jan Goniec, Wydawnictwo Adwersarz,
Łódź 1979

i rozłożyłem wszystkie rodzaje noży kuchennych na desce do krojenia chleba

i spojrzałem na to inaczej

i pomyślałem że ktoś zamienił owcę na człowieka Ojcze

i nadejdzie Mojżesz z rozbryzganymi czerwonoarmistami

i odwiedzi mnie Ogień odziany w czarną suknię
ze świecą w wyciągniętych dłoniach

i zrozumie że nie jestem kobietą

i że pomiędzy ostrzem a światłem

wybrałem błysk


Cut

Nic na to nie poradzę, że lubię piosenki o zabijaniu.
Niech Ci się przyśni. Niech Ci się nie zdarzy.
Wróciłam tylko na chwilę.
Przejechać opuszkami palców po twoich plecach.
Kiedy będziesz się odwracał, żeby sięgnąć po papierosa.
Kiedy będziesz się wycofywał. Razem ze zbutwiałym elektoratem
elektronów dzieci krążących wokół wygaszanej ćmy.
Nie Nic mi nie przeszkadza. Nie Nic tylko troszeczkę.
Chcę, żebyś mnie trzymał za rękę.
Chcę się budzić w innych miejscach.
Nie potrafię spadać z takiej wysokości.
Wróciłam tylko na chwilę.
Tam, gdzie zasysa nas skaleczone niebo.
Nic na to nie poradzę, że lubię piosenki o zabijaniu.
Niech Ci się nie zdarzy. Niech Ci się przyśni.


Julita

Dzwoniłam do mężczyzny z szafą.
Niebawem przyniosę mu ostatnią listwę popiołu.

Nikt od dawna jej nie otwierał,
ale można poznać, że ktoś tam kiedyś żył,
i zaryglował się od wewnątrz.

Wiem, że tam jest, bo nie wydziela
żadnego zapachu. Nie usłyszymy już
żadnych skrzypiących drzwi.
Nie jest to w naszej mocy.

Zawsze go mijam, przechodząc obok
zamkniętych sklepów, pustych parkingów,
budynków przeznaczonych do rozbiórki.

Bawią się tam dzieci
i wyglądają na opuszczone.

Kiedy znika za plecami sprzedawcy lodów,
jego biały fartuch jest poplamiony,
a dzieciom cieknie po brodach.

Wtedy wydaje mi się naprawdę

gorący.


Dochodzenie

W tej chwili nas nie ma, Arturze.
A teraz podkręcimy laluni piłeczkę.
Wycofamy się jeszcze bardziej w głąb, taki gol.

Produkcja szczurów okrętowych idzie pełną parą.
Cała załoga uczy się cierpliwie przełykać nóż prawdy.
Porozciągało im worki płucne świeżym tlenem
i wiatr świszczy gdzieś w środku.

Co Ty tam do mnie intertekstualnie majaczysz,
jeden z drugim, przez wasz dziurawy żagiel?

Lubię Ciebie bez wątpienia, zupełnie bez,
bo w ogóle lubię dzieci, żadnego „bez”,
bo lubię wszystkie dzieci zatopione
pod powierzchnią oceanu skraplającego się
z rosy porannej sinej mgły. Problem jest jednak
zanurzony w tym, że w ogóle nie jestem głodny.

Codziennie zażywam truciznę,
regularnie o godzinie dwudziestej kopię w kalendarz,
dym radośnie cedzę przez zęby.
I wesoło spluwam przez lewe ramię,
a z prawego dalej otrzepuję pył.

Ostatecznie wybrałem lustro zaspokojenia,
jego poszarpane odłamki, skrzące odbicia,
wirujące krawędzie jego afektu
w brudnym rdzawym słońcu
wystawiającym nas ciągle na przestrzał.

Chciałoby się rzec –
Chciałbym Ci to wyszeptać do uszka,
mój słodki Lordzie.

Ten facet z telefonem przy uchu, smutno,
ciągle szuka, bardzo mu smutno, własnej twarzy
pod kołami swojego samochodu.
Czeka na mnie wiernie przy brzegu,
lecz wciąż płynę w zupełnie innym kierunku.

Powiązałem światło. I powietrze w czaszce świeci?
Dlaczego akurat teraz pomyślałem
o ponownym eksporcie śmierci?

Postępowanie toczy się na skraju urwiska.

Ja pozostaję w zgodzie z padliną, Arturze,

dopóki nie dojdę.


Wilk

Uspokój się. Teraz ja będę golił twoją głowę.
Musisz mi pozwolić dać się w końcu dotknąć.
Potem pójdziemy razem do królestwa zwierząt,
gdzie nareszcie będziesz szczęśliwy.Ta blizna
pod brodą, przejedź po tym palcem i zapamiętaj.

A potem wyniósł mnie z mieszkania
i podrzucał wysoko słońce jak piłkę.

Mówiłem Ci, że tak będzie.
Mogłeś przynajmniej podnieść rolety.
Kto by pomyślał, cały rok w ciemnościach.

Nade mną krakały wrony,
a on podrzucał wysoko słońce jak piłkę.

Nie wierzę w żadnego boga, ale ja już swoje wiem.


Niebieski

Znajdź mi ją, a potem poszukaj.
Miała na sobie kurtkę w kolorze schnącego cementu.
Ona nadal jest piękna, przynajmniej taki jest jej dalszy ciąg.

Znajdź mi ją, a potem poszukaj.

05.2010


Pluton

Obcy chłopiec o wyraźnie przetartych liniach papilarnych
szuka na wszelki wypadek czarnych skórzanych rękawiczek
bo tylko zapach prawdziwej skóry może go wyrwać ze snu
W miejscach gdzie mnie czule dotykał nie zostawił żadnego śladu
A wydawało mi się że potrafię przejrzeć zamiary mężczyzn
po tym w jaki sposób stawiają kroki kiedy idą w moim kierunku

Obcy chłopiec o ustach jak eter
szuka na wszelki wypadek czarnych skórzanych rękawiczek
bo tylko zapach prawdziwej skóry może go jeszcze wyrwać ze snu
Jakby szukał tych wszystkich palców którymi kroił bandaż
żeby zawiązać mi oczy a później mówić te miłe przykre rzeczy

Mogę widzieć Tobą
I mogę widzieć w Tobie
Wiem co czujesz
kiedy patrzysz na literę „R”


Zarasta szkłem

To musi być oko
To musiało być oko

Patrzy przeze mnie
jakby widziało dalej
jakby odnalazło
doskonale martwy
punkt oparcia
jakby już nic nie mogło
nam stanąć na drodze spojrzenia

To musi być oko
To musiało być oko

30.03.2015
(Andy Warhol, Big Electric Chair, 1967)


Neuroleptyk

Przyszła jakaś dziewczyna ale nic nie mówi
Przyszła i otworzyła przede mną podręcznik

Milczy jakby zgubiła swój własny język
żeby chociaż coś zaskrzeczała
jakieś chrzęszczenie albo szept

Czyta
co chwilę
zerkając
na mnie

1.07.2014

Juliusz Gabryel – Dziewięć wierszy
QR kod: Juliusz Gabryel – Dziewięć wierszy