Statek

Nie wolno mu pozwolić na smutek.
Miód trafia do skupu, a potem wędruje dalej.
List, który jest otwierany, w rękach adresata przemienia się w coś zupełnie innego.


Sny

W trakcie nocnej wędrówki opuszczają nieraz twardy grunt i stopy ich grzęzną w miękkiej pościeli morza. Ich ruchy stają się powolne, a w głowach rodzą się coraz dziwniejsze wizje.
Ale jest tam pewne oko, które nigdy się nie zamyka: to idealnie okrągłe oko kompasu.


Trzy papugi

Warto pamiętać o trzech papugach. Gdy ściana zaczyna się kruszyć, zawsze można sięgnąć po pierwszą papugę. Druga papuga może przydać się jako zakładka lub przycisk do papieru. Trzecia będzie niezbędna by wrócić na wieś, pod stare dobre niebo, za którym tak tęsknimy, zardzewiałymi chmurami przybite do horyzontu.


Źródło

Każdego dnia o poranku myszki wędrują do świętego źródełka. Pochylają się nad lustrem wody i ostrożnie całują w pyszczek tę tajemniczą mysz, której być może wcale nie ma, która być może jest tylko przelotnym refleksem, błyskiem, złudzeniem.


Ogród Lusi

W tym ogrodzie myszy mówią ludzkim głosem, a dwa psy biorą ślub, kościelny.
Rosną tam kwiaty pełne uczuć, ale ręce trzeba trzymać krótko.
W słowach ukryte są zupełnie inne słowa, dużo mniejsze.


Rynek w Krakowie

W samym rogu państwo młodzi: w strojach narodowych, biało-czerwonych, gotyckich. On wyższy, w koronie, bliżej chmur, ona grubsza, bliższa ziemi. Stoją i patrzą: na rynek pełen postaci, bezbożnie ruchomych, podskakujących na nierównym bruku, na chwilę wpływających do centrum, trwających w kamiennej ramce z budynków, i po chwili opuszczających ją przez któryś z czterech kątów, np. kąt św. Ducha, płynących w stronę peryferii, Krowodrzy i wiejskiego domu. Rozpływających się między drzewami, zapadających się w miękkiej ziemi.

Pewna kobieta co rano sprzątała mieszkanie do czysta – bała się, żeby w kątach nie zostały resztki nocy.

Figury ludzi i gołębi rozgrywających ze sobą nieprzerwaną partię coraz inaczej ustawione na kamiennej szachownicy, ciągle zmieniające miejsce, nieprzewidywalnie, według reguł nie dających się ustalić, niezrozumiałych, nigdzie nie spisanych. Niespokojne i poruszane przez nieznane siły, zbliżające się i oddalające i łączące na krótką chwilę – poza nieruchomą figurą wieszcza, jedyną zrozumiałą – on swoją partię zakończył dawno temu.

Pewna kobieta co rano zbierała noc na szufelkę i wyrzucała do kubła.

Rynek, gdzie wszystko nieustannie się zmienia, jest ruchem i handlem, gdzie wszystko ciągle się ze sobą mierzy i porównuje, przykłada się do siebie, obejmuje się i ściska, i zamienia miejscami, a najważniejsza zasada brzmi: sprzedaj. I wszyscy na tym jednym tylko są skupieni, i nikt nie myśli ani o apartamentach Princess przy ulicy Kurniki, ani o seksie, jakiego nigdy wcześniej nie było, ani o zbawieniu duszy. I towary przechodzą z rąk do rąk, a można tam kupić towary z bardzo różnych krajów, m.in. rozmaite kneble oraz katechizm.

Pewna kobieta co rano wyrzucała noc i dzień do kubła, zostawiała sobie tylko blaszany krucyfiks nad drzwiami, obrączkę i widokówkę z kościołem Mariackim.

Tomasz Ososiński – Ogród Lusi
QR kod: Tomasz Ososiński – Ogród Lusi