Langston Hughes, dla jednych grafoman, dla innych poeta geniusz zmieniający bieg historii amerykańskiej poezji na tyle, że stała się ona częścią amerykańskiej kultury, nie tylko byłych niewolników. Jako czarny pisarz, Hughes  pragnął angażować innych czarnych pisarzy, aby wspólnie zmieniali Amerykę, aby nie pisali o kwiatkach i księżycu, ale o prześladowaniach, jakich doświadczali ich czarni bracia. Nie chciał, by byli romantyczni, w sensie pisania o naturze lub rzeczach, które nie są bezpośrednio związane z problemami społecznymi. Taka była główna myśl i cel poety, pisarza Langstona Hughesa.

Kiedy Kennedy zastąpił Eisenhowera w styczniu 1961 roku, Langston Hughes, poeta, pisarz i eseista – być może najważniejszy afroamerykański pisarz XX wieku – był już powszechnie znany i szanowany. W czasach Lyndona Johnsona, Hughes wszedł do amerykańskiego Panteonu; został zaproszony do Białego Domu i pełnił rolę gospodarza oprowadzając zagranicznych dygnitarzy po Harlemie. W 1966 Johnson wysłał Hughesa jako ambasadora kultury do Afryki, Europy i Ameryki Łacińskiej, gdzie miał przyjaciół i kolegów, z którymi pracował od lat – Nicolas Guillen, Aimé Césaire i Leopolda Senghora. Ponieważ Hughes był już historyczną postacią, jednym z przywódców  Harlem Renaissance  w latach dwudziestych i trzydziestych. Korzenie jego twórczości czerpały soki z murzyńskości, wzbogacają ją, stając się częścią kultury literackiej czarnych. (1)

Marzeniem Hughesa było nie tylko bycie poetą czarnych, ale i białych. Żyjąc pomiędzy pierwszą, drugą wojną światową, a wojną w  Korei  i Wietnamie, dokonał czegoś wielkiego, wierszami opisał swoje burzliwe czasy w Ameryce. Hughes brał udział w organizacjach kierowanych przez komunistów, takich jak John Reed Clubs i League of Struggle for Negro Rights. Podpisał także oświadczenie w 1938 r. popierające czystki Józefa Stalina. Ocalał  żyjąc w strachu i z poezji, ocalał zdobywając sławę i uznanie już za życia, co jest nie lada sztuką dla poety.

Motto
Odgrywam swoją rolę spokojnie
Wykopuję cały ten żargot
To jest powód
Bycia żywym
Moje motto
Żyję dopóki się uczę
Kopię i pode mną kopią

Motto bardzo realistyczne i filozoficzne stwierdza, że przetrwanie w getcie i przy życiu jest możliwe. Hughes spostrzegał swoją misje pisarza, poety, twórcy jako formę protestu przeciwko białej Ameryce. Poprzez swoją twórczość dążył do duchowego odrodzenia nie tylko siebie Murzyna z Południa Ameryki, ale duchowego odrodzenia i wyzwolenia wszystkich Murzynów. Swoje własne doświadczenia „wyłożył” w motcie, gdzie pisze „Żyję dopóki się uczę / Kopię i pode mną kopią”. Jest świadomy rodzącej się w nim nienawiści i oporu, ale wie, że trzeba być pokornym i uległym wobec białych, bo jest to jedyny sposób walki, oszukiwania ich. Walka może przebierać różne formy, ale najważniejsze jest to, aby ją wygrać. Dlatego świadomie swoją twórczością prowokuje, pisze wiersze, które „strzelają” do spokojnej białej Ameryki, także „kopią” sumienia tych czarnych, którzy chcą zredukować swoją tożsamość. Odkrywa dla siebie jazz i blues, bo  wierzy, że muzyka, w szczególności blues, jest nieodłączną częścią murzyńskiej tożsamości w Ameryce. 

Langstone Hughes był jednym z pierwszych Murzyńskich pisarzy, który nie tylko zdawał sobie sprawę  z siły koloru swojej skóry, ale i jej słabości. Jego murzyńskość była obosieczna: bezwstydnie czarny w czasie, gdy czerń nie była modna,  tematyką nie wykraczał poza jeden z jego najwcześniejszych tematów, czarny jest piękny. Drugą jeszcze ważniejsza sprawą było to, że mimo wszystko podświadomie jak większość Murzynów dążył do bieli. Tak biel to bycie białym Amerykaninem i bycie jak najmniej Murzynem. Był dowcipy i inteligentny, aby „przekopać” życie swoich braci na różnych głębokościach społecznych, poszukiwać murzyńskości na różnych warstwach, ale jego gusta i selektywność nie zawsze były dokładne,  był pod ogromną presją, by przetrwać jako czarny pisarz w białym społeczeństwie oraz utrzymać się z pisania, dokonał cudu,  ciężką pracą dokonał tego cudu. Później, w latach 30. XX w., głównym nurtem  i zainteresowaniem , a także źródłem dochodów Hughesa był teatr. Jego dramat „Mulatto” stał się najdłużej graną sztuką na Broadwayu, napisaną przez Afroamerykanina, aż do „A Raisin in the Sun” Lorraine Hansberry (1958).

W swoich dążeniach i poszukiwaniach tożsamości, sięga do wielu źródeł, nie waha się brać garściami od białych i czarnych. Stara się być samodzielnym twórcą, czyli takim, który nie ulega wpływom innych , mówi własnym głosem, co nie zawsze mu się udaje, bo jego dwóch  wielkich mistrzów kładzie się ciężkim cieniem na jego twórczości.  Jak podaje organizacja poetry online (2):

Hughes, twierdził, że Paul Lawrence Dunbar, Carl Sandburg i Walt Whitman są jego głównymi źródłami inspiracji twórczych. Poeta znany jest przede wszystkim ze  wnikliwych barwnych obserwacji życia Czarnych obywateli w Ameryce od lat dwudziestych do lat sześćdziesiątych. Pisał powieści, opowiadania i sztuki teatralne, a także poezję. Znany jest również ze swojego zaangażowania w świat jazzu, który także  wywarł duży  wpływ. Jego życie i twórczość były niezwykle ważne w kształtowaniu artystycznego wkładu Renesansu Harlem z lat dwudziestych. W przeciwieństwie do innych znanych czarnych poetów tego okresu – Claude McKay, Jean Toomer i Countee Cullen-Hughes odmówił rozróżnienia między jego osobistym doświadczeniem a powszechnym doświadczeniem czarnej Ameryki. Chciał opowiadać o swoich ludziach w sposób odzwierciedlający ich rzeczywistą kulturę, w tym zarówno ich cierpienie, jak i miłość do muzyki, śmiechu i samego języka.

Jak ważna była rasa, pochodzenie społeczne, grupa etniczna w rasistowskiej Ameryce, przekonało się wielu, nie tylko Murzynów, ale Słowian, Polaków, Meksykanów, etc. To wszystko są znane bardzo dobrze fakty, nikt z nas nie może od tego uciec. Murzyni o swojej niedoli potrafili pisać, Polacy w Ameryce nie, (ale to temat na inną okazję). Świadomość tego jest czasami zbyt przejmująca. Nie można od niej uciec. Być  Murzynem i nie pisać o tematach murzyńskich w celach propagandowych, jak to jest możliwe, jak od tego uciec  – nie raz zastanawiał się poeta. Wiemy, że emocje powstające z faktu, że  się jest Polakiem, Rosjaninem, Murzynem, są silne, każdy wyraża jej na swój etniczny sposób. Dlatego polska poezja  doby romantyzmu jest trudna do przełożenia na angielski, wymaga wielu poza poetyckich wyjaśnień. Piszę o Murzynach jak o ludziach prześladowanych, nie dlatego, że jestem Murzynem, ale dlatego, że jestem człowiekiem, tak trzeba patrzeć na twórczość Langstona Hughesa , nie tylko poetycką, ale również dramaty i prozę. To wszystko łączy się ze sobą i wtedy powstaje jeden wielki obraz poety, bo Hughes uważał się zawsze i przede wszystkim za poetę.

Dzieciństwo

Langston Hughes urodził się 1 lutego 1902 roku w miejscowości Joplin, w stanie Missouri, w średnio zamożnej rodzinie. Jego ojciec, James Nathaniel Hughes był czarny, chociaż obaj jego prapradziadkowie byli białymi ludźmi. Jeden z nich miał żydowskie korzenie i był właścicielem firmy handlującej niewolnikami. Drugi prapradziadek pochodził z Kentucky i był pochodzenia szkockiego, i radził sobie dobrze finansowo, był właścicielem rozlewni whisky. Matka poety też miała bardzo ciekawy rodowód, sięgający aż do XVII-wiecznego białego poety angielskiego Francisa Quarles, a jej babka miała w sobie krew Indian z plemienia Cherokee. Dzieciństwo jego nie było szczęśliwe, cierpiał na tak  zwaną chorobę sierocą. Po rozwodzie swoich rodziców wędrował z miejsca na miejsce, dzieląc swoją miłość pomiędzy ich dwoje. Jednak nie cierpiał przysłowiowej nędzy, nie głodował, a brak miłości rodziców wynagradzała mu babka, to ona nim się zaopiekowała. Babka ze strony matki, Mary Patterson  Leary  mieszkająca w miejscowości Lawrence w stanie Kansas.  Babka była bardzo upolitycznioną kobietę, której pierwszy mąż Lewis Sheridan Leary, również rasy mieszanej, został zabity (zmarł z powodu odniesionych ran) podczas abolicjonistycznego powstania w Harper’s Ferry, gdzie John Brown wraz z 21 innymi mężczyznami – w tym 16 białymi – próbowali założyć bazę w górach, Blue Ridge Mountains, z których mogliby pomagać zbiegłym niewolnikom i przeprowadzać ataki na właścicieli niewolników. Powstanie zostało zmiażdżone przez miejscową milicję, a rebelianci zabici.

W 1869 wdowa Mary Patterson Leary ponownie wyszła za mąż,  jej drugim mężem był Charles Henry Langston, w którego żyłach płynęła krew Afroamerykanów, amerykańskich Indian i Europejczyków. Pochodził on z elitarnej, aktywnej politycznie rodziny Langstonów.

Babka uczyła wnuka szacunku do własnych przodków, ale także do kultury społeczności murzyńskiej, której i on był członkiem. Wychowywała młodego Langstona w miłości do ludzi, z wielkim szacunkiem do kultury i tradycji swojej rasy.  Gdy miał osiem lat, zabrała go na uroczystość, odsłonięcia pomnika Johna Browna w miejscowości Ossawatomie w stanie Kansas, którego dokonał prezydent Theodore Roosevelt. Babkę zaproszono na tę uroczystość jako honorowego członka. Stała na platformie obok prezydenta.

Po śmierci babki Langston nigdy już nie zaznał takiego spokoju ducha i radości życia. Zanim skończył szkołę średnią, jak prawdziwy Amerykanin mieszkał w kilku miejscach, m.in. Joplin (Missouri), Topeka (Kansas), Toluca i Mexico City, Colorado Springs oraz Cleveland (Ohio). Jednak ta wieloetniczność rodzinna niewiele znaczyła dla poety, nigdy do niej nie wracał w swojej twórczości. Był po prostu Amerykaninem, dla którego zawsze było ważne tu i teraz, przeszłość nie była ważna, trzeba było od niej uciekać i to jak najdalej, ale nie odcinać, tak ją przekształcić, aby przyszłość nie była całkiem czarna, ale wielokolorowa. Po śmierci babki zajęli się nim przyjaciele rodziny. Przez dwa lata był u nich, zanim matka nie zabrała go do siebie, do miejscowości Lincoln w stanie Illinois. Życie jej nie było łatwe, podążała za mężczyzną swojego życia, za pracą, z miejsca na miejsce, starała się jak mogła, aby utrzymać się na powierzchni.  Gdy ponownie wyszła za mąż, przeprowadziła się do miejscowości Cleveland w stanie Ohio, zabrała do siebie syna, gdzie uczęszczał do szkoły średniej.

Wiersz autobiograficzny pt. Matka do syna jest dokumentem relacji pomiędzy matką a synem, prosty w zrozumieniu, jest też doskonałym poetyckim dodatkiem do biografii poety i wiele tłumaczy. W nim matka używa kilka figur retorycznych  (co nie jest częste w jego twórczości),  na przykład metafora, że życie nie jest kryształowymi schodami. 

Matka do syna

Cóż, synu, powiem ci:
Życie dla mnie to nie kryształowe schody.
Miały one gwoździe,
I drzazgi,
I wytarte  deski,
I miejsca bez dywanu na podłodze-
Gołe deski
Ale cały czas
Wspinałam się,
Aby dojść do podestu,
I skręty i zakręty
I czasami schodziłam w ciemności
Gdzie nie było światła.
Więc, chłopcze, nie rezygnuj.
Nie siadaj na schodach
Ponieważ jest ci ciężko.
Nie poddawaj się teraz-
Bo wciąż mam pod górkę, kochanie,
Nadal wspinam się,
A życie dla mnie to nie kryształowe schody.


Wiersz gorzki w swojej wymowie, jednak nie aktem rozpaczy, czy depresji spowodowanej tym, że życie nie jest „kryształowymi schodami”, tylko zwykłymi schodami z drzazgami i gwoździami, które mogą ranić „siedzenie”, jeśli się na nich usiądzie, dlatego trzeba się wspinać „For I’ve still goin’, honey, //  I’ve still climbin’. Wciąż się wspinam i wciąż mam pod górkę. Wiersz ten jest dobrym przykładem na myślenie o własnej biografii, po przez poezję mówimy o osobie, kim jesteśmy, skąd się wywodzimy. W ten sposób kreujemy swoje życie w taki sposób, w jaki chcemy, aby czytelnik czerpał wiedzę o nas. Z autobiografii powstaje tekst literacki przeciwnika romantyzmu, bo za takiego chciał uchodzić Hughes, którego matka, też nie miała w sobie za wiele romantyzmu „A życie dla mnie to nie kryształowe schody.” Spowiedź matki przed synem nie jest zabiegiem sztucznym, tak wyglądało życie codzienne matki poety, i milionów matek w całej Ameryce, więc poeta jest jednym z milionów, mówiąc wprost: jestem jednym z was, moje życie nie ma żadnych tajemnic, nie mam czego mitologizować, jestem owocem tego samego drzewa, co wy, tego co nazywa się MURZYŃSKOŚĆ. Ona jest źródłem moich inspiracji i nie potrzebuję żadnych europejskich muz, czy „duchowego namaszczenia”, po prostu jestem jednym z was i tak mnie traktujcie.

Ojciec jego był sfrustrowanym człowiekiem, który porzucił rodzinę i Amerykę na rzecz osobistych ambicji i Meksyku, co z kolei sfrustrowało i zubożyło ekonomicznie  jego matkę. Był wędrownym kupcem, handlarzem, biznesmenem, który podróżował po Stanach, a także trafił na Kubę. Syn w okresie wczesnej młodości  spędził u niego w Meksyku kilkanaście miesięcy. Tam zauważył, że ojciec, taki mądry i wykształcony, stał się zgorzkniałym i cynicznym człowiekiem, dla którego pieniądze stały się głównym celem w życiu. Wyżywał się na biednych Indianach, w ten sam sposób, co biali na czarnych w Ameryce. To spowodowało, że zaczął swojego ojca nienawidzić, nawet myślał o samobójstwie, ciężko z tego powodu się rozchorował. Lecz czas leczy rany, potrzebował ojca i  po skończeniu szkoły średniej, po raz kolejny,  przez krótki czas zamieszkał z nim w Meksyku.  Jego celem było  przekonanie ojca do opłacenia jego studiów na Columbia University, lecz ojciec zgodził się  pomóc mu finansowo pod warunkiem,  że  będzie studiował inżynierię, a nie literaturę. Nie chciał, aby syn został pisarzem.

Ojciec poety był inteligentnym i ambitnym człowiekiem, który studiował prawo, skończył je, ale ze względów rasowych nie został dopuszczony do egzaminu adwokackiego. To było między innymi powodem opuszczenia przez niego rodziny i udania się do Meksyku, aby zamieszkać w świecie, „gdzie nie było białych ludzi”.  Syn wiele lat później wspomina „dziwnie nie lubił Murzynów”  – chociaż sam był Murzynem.

Początki kariery

Bardzo ciekawie i żartobliwie mówił Hughes o swoich początkach poetyckich we wspomnieniach, które zostały opublikowane przez Raymonda Smitha w eseju pt. „Hughes: Evolution of the Poetic Persona”. Wypowiedź ta została zamieszczona w kwartalniku „Literary Imagination” (lato 1974), wydawanym przez Department of English Georgia State University: „(…) Jak zostałem poetą? Przez przypadek. Wybrano mnie na stanowisko klasowego poety w Clevelands Central High. Byłem Murzynem, Murzyni powinni wykazywać muzykalność. W Ameryce większość białych myśli, że wszyscy czarni umieją śpiewać, tańczyć, mają wrodzone poczucie rytmu. Moi koledzy z klasy wiedzieli, że wiersz powinien posiadać rytm, to zdecydowało, że jednomyślnie wybrali mnie. Nigdy wcześniej nawet nie przyszło mi do głowy być jakimś poetą czy pisarzem(…)” Rola poety została nałożona na Hughesa przez przypadek, albo – być może – przez stary zwyczajny stereotyp. Był Murzynem w białym społeczeństwie. Pasowanie go na poetę miało wymiar symboliki społecznej. Czarny kolor skóry uczynił z niego artystę. Ten przypadek, a może tylko anegdota wymyślona, aby nadać większego znaczenia poecie, naznaczyła i utwierdziła jego misję bycia rzecznikiem społeczeństwa o ciemnym kolorze skóry. Hughes zrobił z koloru swojej skóry narzędzie walki z otaczającym go światem białych. To, co dla innych Murzynów było nie do pomyślenia, Hughes wykorzystywał jako swoje atuty. Nie pierwszy raz w dziejach historii literatury, poezja wzięła na swoje barki ciężar odpowiedzialności za losy narodu.

Od dziecka starał się zapracować na  siebie samego, to taki piękny amerykański  zwyczaj, że rodzice nie pomagają dzieciom, te  powinny jak najwcześniej iść do pracy, aby pokazać światu, ile są warte.  Hughes pracował jako chłopiec hotelowy w hotelu Wardman Park, gdzie gościł poeta Vachel Lindsay, który był w tym czasie u szczytu swojej sławy.  Po spotkaniu poetyckim z poetą w hotelowej sali koncertowej, na które przyszło bardzo wiele ludzi, Langston odważył się podejść do uznanego poety i wręczył mu trzy swoje wiersze. Były to Jazzonia, Negro Dancers oraz The Weary Blues. Jakie było zdziwienie młodego poety, gdy następnego poranka dowiedział się z gazety, że ceniony poeta odkrył drugiego w hotelowym chłopcu, a gdy ten przybył do pracy, czekali na niego reporterzy z gazet. Zrobiono mu upozorowane zdjęcia, jak stoi z tacą brudnych naczyń na środku luksusowego hotelowego pokoju. I tak rozpoczęła się jego kariera, spełniło się to, o czym marzył. Na odchodne wielki poeta pozostawił notatkę, na której było napisane: „Nie daj sobą pomiatać. Ukryj się i pisz. Ucz się i myśl”.

Hughes posłuchał Lindsay’a i przez kilka lat wykonywał wiele prac dorywczych, ale także pisał i wydał dwa ważne w jego karierze poetyckiej tomiki wierszy: „The Weary Blues” (1926) i „Fine Clothes to the Jew” (1927). Ten pierwszy został dobrze przyjęty, ale ten drugi budził już kontrowersje, bo tytuł był dwuznaczny,  wiele emocji powstało, bo co to znaczy jak bida to do Żyda? Hughes zauważył, że bardzo wiele lombardów i innych sklepów na Harlemie, było w rękach Żydów, albo należało do Żydów. Nie zastanawiał się w swojej poezji dlaczego tak jest, tylko stwierdził fakt, że tak jest. Oba tomy z perspektywy czasu były przełomowe w twórczości poety. Wzbudziły nimi zainteresowanie i niechęć. Te plusy i minusy nie opuszczą go już do końca życia. Twórczość jego też nie spodobała się murzyńskiej klasie średniej, która  była do niego wrogo nastawiona. Środowiska te twierdziły, że poezja Langstona to „śmiecie”, opisujące życie czarnych znajdujących się na samym dole drabiny społecznej. Po co opisywać biedę i nędzę tych, co sobie w życiu nie radzą, narkomanów i nieudaczników życiowych, po co użalać się nad matką pięciorga dzieci, które ma każde z innym mężczyzną? Czy nie lepiej pisać o nas, o ludziach sukcesu, którzy ciężko pracują przez cały tydzień, a  w niedzielę idą do kościoła, dbają o swoje rodziny, pną się w górę po szczeblach drabiny społecznej.

Hughes i wielu jego kolegów, artystów z Harlemu odpowiadało na tak postawione pytania, że woli pisać o pokrzywdzonych przez los, życie. Wielu z nich faktycznie jest sama sobie winna, ale oni wolą przedstawiać w swojej twórczości, tych Murzynów z dołów, z niższych warstw społecznoekonomicznych, bo oni są większością społeczeństwa czarnych w Ameryce. Oni mają prawdziwe życie, bo muszą szukać pracy w społeczeństwie, gdzie są uprzedzenia rasowe, bo oni są oceniani poprzez swój kolor skóry, to oni, gdy są głodni, idą do Żyda, do lombardu, oddać zegarek, ubranie, garnitur pod zastaw. To oni muszą cały czas pamiętać, że Amerykanin, to biały Amerykanin, że nawet najpracowitszy Murzyn zawsze będzie zależny od białego. To oni muszą stawać codziennie swoją twarzą na przeciw przesądom rasistowskim, że czarny to dzikus, nic nie warty, że mentalność niewolników tak głęboko wryła się w ich świadomość, że nie są w stanie funkcjonować w normalnym społeczeństwie. Dlaczego średnie, wykształcone warstwy murzyńskie odrzucały muzykę,  jazz, bluesa, twórczość artystów Renesansu, bo była niezgodna z ich światopoglądem, uważali to wszystko za bardzo krzykliwe, hałaśliwe i prymitywne. Stopniowo wtapiali się w  kulturę białych, ten pragmatyzm był kierowany  głosem rozsądku, trzeba pozbyć się  swojej etniczności, wtedy będzie łatwiej żyć w białym społeczeństwie. Trzeba zapomnieć lub wybaczyć trzysta lat niewolnictwa, przemocy seksualnej wobec kobiet, gdy trzy pokolenia kobiet,  babka, matka, i wnuczka mogła mieć tego samego ojca- białego właściciela plantacji. Trzeba odrzucić naturę niewolnika, spojrzeć na historię, spojrzeć na obecną Afrykę, czyż ona nie przeraża, do niej nie ma już powrotu, nie mitologizować jej, tak budować swoją tożsamość i chęć bycia białym, aby stereotypy nie przygniatały, poczuć się wreszcie wolnym, nie białym, nie czarnym, ale wolnym człowiekiem.

***

Podczas pobytu w Meksyku poeta nauczył się języka hiszpańskiego. Pisał i mówił płynnie także po francusku. Dobra znajomość hiszpańskiego wiele lat później przydała mu się do tłumaczenia poezji wielkiego Hiszpana – Federico Garcii Lorki. Sporo podróżował, jako członek załogi na statku S.S. Malone, na którym pracował, jako chłopiec na posyłki. Statek płynął do Zachodniej Afryki, zawinął do trzydziestu portów, a także do Europy. W 1923 roku poeta zszedł z pokładu statku i na pewien czas pozostał w Paryżu, gdzie pracował w kuchni na zmywaku w klubie nocnym Le Grand Duc na Rue Pigalle. Później przeniósł się do Anglii, z której w 1925 roku powrócił do Ameryki, do matki, która mieszkała w Waszyngtonie. (3) Wczesne dorosłe życie poety było barwne i bardzo dynamiczne.

Nim przyszły poeta osiągnął dwudziesty piąty rok życia, swoją twórczością zwrócił na siebie uwagę powieściopisarza i krytyka Carla Van Vechtena, który wykorzystał swoje znajomości, by pomóc w wydaniu pierwszej książki poetyckiej, „The Weary Blues”, opublikowanej przez Knopfa w 1926 roku. Książka cieszyła się popularnością i ustanowiła zarówno jego poetycki styl, jak i jego zainteresowanie i zaangażowanie w tematy czarnych  i ich dziedzictwa. Hughes był także jednym z pierwszych poetów, który fascynował się jazzem, wykorzystywał jazzowe rytmy i żargon, aby ukazać życie miejskich Murzynów w swojej twórczości. Po wydaniu drugiego tomiku, pt. “Fine Clothes to the Jew”  (1927), został obwołany  Poetą Laureatem Amerykańskich Murzynów (Poet Laureat of the American Negro). Jego umiłowanie do muzyki czarnych doprowadziło go do nowatorskich fuzji jazzu i bluesa z tradycyjnym wierszem. Dzięki tym książkom ustanowił się jako główna siła Renesansu w Harlemie. W pewnym momencie Langston zdecydował się na powrót na studia. Zapisał się na znany i szanowany, z dużymi tradycjami uniwersytet murzyński Lincoln University w Chester County, w stanie Pensylwania. Dzięki swoim zdolnościom poetyckim dostał stypendium, szkołę ukończył w 1929 roku, uzyskując tytuł B.A. (bakałarza). Podczas wizyty na Haiti w roku 1931 został przedstawiony wybitnemu haitańskiemu poecie Jacques Roumain (później Hughes został tłumaczem jego twórczości), który zwracał się do niego jak do największego murzyńskiego poety, zaszczycającego swoją obecnością Haiti.

Kiedy jego wiersz The Weary Blues zdobył pierwszą nagrodę w sekcji poezji w konkursie literackim „Opportunity” z 1925 roku, rozpoczęła się literacka kariera Hughesa. Jego pierwszy tom poezji, również zatytułowany „The Weary Blues”, ukazał się w czerwcu 1926  roku. Jedną z poetyckich innowacji Hughesa w tym tomie było czerpanie z rytmów czarnych muzycznych tradycji, takich jak jazz i blues, ale w Negro Speaks of Rivers to dziedzictwo Negro spirituals, które zostało przywołane przez majestatyczne obrazy wiersza i dźwięczne powtórzenia. Langston zadedykuje go redaktorowi „The Crisis”, W.E.B. Du Bois – twórcy o bardzo barwnej osobowości.

The Weary Blues
(fragment utworu)

Thump, thump, thump, went his foot on the floor.
He played a few chords then he sang some more—
     “I got the Weary Blues
      And I can’t be satisfied.
      Got the Weary Blues
      And can’t be satisfied—
      I ain’t happy no mo’
      And I wish that I had died.”

Stuku puku, stuku puku wybija rytm na podłodze.
Zagrał kilka akordów i dalej śpiewać może-
     "Śpiewam męczącego bluesa
      Ale nic mnie nie rusza
      Śpiewam męczącego bluesa
      Ale nic mnie nie rusza
      Szczęście już mi się przeżarło
      Żałuję, że mi się nie zmarło."

Hughes podobno napisał "The Weary Blues", o piosenkarzu występującym na Lenox Avenue po wizycie w kabarecie w Harlemie. Jest to utwór, który przyjemnie się słucha, ale jest on smutny, a  rozpoczyna się od słów; brzęczy sennie synkopowa melodia. Dalej czytamy w wierszu, że bohater ballady  kołysze się do przodu i tyłu, atmosfera bluesa jest senna, jest sporo kołysania się, jakby do snu, jest noc, gazowe światła bledną. Czuć unoszącą się w powietrzu melancholię i samotność. W jedenastym wersie piosenkarz wykrzykuje O Blues!, a w  czternastym O Sweet Blues! Jest też onomatopeja: thump, thump, thump. Hughes napisał "The Weary Blues" wolnym wierszem z nieregularnymi rymami, naśladując naturalne wzorce mowy i muzyki. Poezja bluesowa poety powstawała pod wpływem muzyki, którą słyszał w dzieciństwie, i jest nieprawdopodobnie trudna do przetłumaczenia na język polski. Piosenki bluesowe charakteryzują się częstymi powtórzeniami, a śpiewacy często wydają się śmiać i płakać w tym samym czasie.

Hughes twierdził, że napisał wiersz The Negro Speaks of Rivers (Murzyn mówi o rzekach),  gdy miał siedemnaście lat, w pociągu, gdy jechał przez rzekę Missisipi do ojca, do Meksyku. Skończył szkołę średnią w Cleveland, Ohio, więc miał lat raczej osiemnaście, niż siedemnaście, a wiersz ten został opublikowany w czerwcowym magazynie pt. „The Crisis” w 1921, gdy poeta miał dziewiętnaście lat. Wiersz, według młodego poety, został napisany na liście, który otrzymał wcześniej od ojca z Meksyku. (4)  Piękna, wielka rzeka, zachodzące słońce i poezja Carla Sandburga zainspirowała  go do napisania tych słów:

Murzyn mówi o rzekach

Znałem rzeki:
Znałem rzeki stare jak świat i starsze
od nurtu krwi w ludzkich żyłach.
Moja dusza rozrasta się głęboko jak rzeka.
We wczesne poranki kąpałem się w Eufracie.
Wybudowałem swoją chatę nad Kongo, które
kołysało mnie do snu.
Spoglądałem na Nil i wznosiłem nad nim piramidy.
Słyszałem śpiew Missisipi, gdy
Abraham Lincoln przybył do Nowego Orleanu,
widziałem piersi muliste rzeki
złocące się o zachodzie słońca.
Znałem rzeki:
Stare, mroczne rzeki.
Moja dusza rozrasta się głęboko jak rzeki.

Wiersz prosty w odbiorze, ale wymaga jednak znajomości historii i geografii. Trzeba wiedzieć, gdzie jest rzeka Eufrat i Nil i to, że obie rzeki są kolebką cywilizacji i co tam robili Murzyni tysiące lat temu. Trzeba wiedzieć, że  dzisiejsze państwo Republiki Demokratycznej Kongo, kiedyś  pod panowaniem niewinnie wyglądających dzisiaj Belgów, którzy byli okrutnymi oprawcami Afrykańczyków, nie wahali się nie tylko zabić, ale i uciąć język, rękę lub nogę „nieposłusznym Murzynom”.  Trzeba wiedzieć, że dzisiejsi kulturalni i bogaci  Belgowie rywalizowali z pracowitymi Holendrami, kto więcej przeprawi przez ocean czarnych niewolników do angielskich kolonii. Kto więcej i szybciej zarobi jak najwięcej na tym interesie. Wiersz powraca na końcu do Ameryki, do obrońcy Murzynów prezydenta A. Lincolna w momencie optymistycznej alchemii, gdy poeta siedemnastoletni widzi „błotniste piersi” (muddy bosom) Missisipi złocące się o zachodzie słońca. Znajomość tych faktów jest bardzo istotna dla wiersza jego analizy i interpretacji, a na końcu zrozumieniu tego, co poeta miał na myśli i chciał przekazać czytelnikowi.

***

Hughes w swoim sławnym eseju pt. „The Negro Artist and the Racial Mountain” (1926) opublikowanym w „The Nation” nadał ruchowi Harlem Renaissance pewien kierunek, w którym Murzyni powinni pójść. Zręcznie przekonywał o potrzebie dumy i artystycznej niezależności. Swój esej Hughes rozpoczyna takim oto stwierdzeniem:

Jeden z najbardziej obiecujących młodych poetów murzyńskich powiedział mi   kiedyś: „Chcę być poetą – nie murzyńskim poetą”, co oznacza, jak sądzę, że „chcę  pisać jak biały poeta”, a to oznacza w podświadomości że „chciałbym być białym poetą”. I dalej Hughes kontynuuje: Wątpię w to, że jego pragnienie duchowej ucieczki uczyni go kiedykolwiek wielkim poetą. To jest wielka stojąca góra na drodze do naturalnej, prawdziwej sztuki murzyńskiej w Ameryce – pragnienie przez wyścig ku bieli, pragnienie wlania swojej odrębności rasowej do amerykańskiej formy standaryzacji, aby być jak najmniej Murzynem, a jak najwięcej Amerykaninem, jak to tylko jest możliwe.

Po tych pierwszych słowach widzimy, że Hughes bardzo zasadniczo odnosił się do swojego koloru skóry i swojej murzyńskiej kultury tworzonej z wielkim trudem przez trzysta lat w Ameryce. Poeta uważał, że odkrywanie własnych korzeni uczyni amerykańskich Murzynów wolnymi ludźmi, wolnymi nie tylko fizycznie, ale i mentalnie, i ta standaryzacja Ameryki, wszystkich i każdego, nie może dotyczyć Murzynów, bo oni są inni niż inni. W eseju tym, sporo uwagi poświęcił średniej warstwie murzyńskiej, którą obarczył tym, że to ona w szczególności jest odpowiedzialna za tradycję i kulturę, ale nikt tego nie rozumie, stąd też misja artystów murzyńskich, aby zwrócić uwagę tych, co odchodzą od murzyńskości, bo ona też jest i atrakcyjna duchowo, i intelektualnie

The Harlem Renaissance

Harlem Renaissance był najbardziej wpływowym pojedynczym ruchem w historii literatury afroamerykańskiej. Do jego kluczowych postaci należą: W.E.B. Du Bois, Nella Larsen, Zora Neale Hurston, Claude McKay i Langston Hughes. Ruch stanowił podstawę dla całej późniejszej literatury afroamerykańskiej i miał olbrzymi wpływ na późniejszą literaturę Czarnych na całym świecie. George Hutchinson,  tak opisuje Harlem Renaissance na internetowych stronach Encyplopedii Britannica:

Harlem Renaissance, rozwinął się pomiędzy rokiem 1918 a 1937. To kultura Afroamerykanów, szczególnie w dziedzinie twórczości i najbardziej wpływowy ruch w historii literatury afroamerykańskiej. Opierając się na sztukach literackich, muzycznych, teatralnych i wizualnych, uczestnicy starali się przedstawić „Murzynów”  inaczej niż stereotypy, które niestety wpłynęły na stosunek czarnych ludzi do ich własnego dziedzictwa i do siebie nawzajem. Starali się także uwolnić czarnych od wiktoriańskich wartości moralnych i burżuazyjnego wstydu na temat aspektów własnego życia, które mogą  w białych wzmacniać rasistowskie wierzenia. Nigdy nie zdominowany przez określoną szkołę myśli, ale charakteryzujący się intensywną debatą, ruch położył podwaliny pod całą późniejszą literaturę Afroamerykanów i miał olbrzymi wpływ na późniejszą literaturę i świadomość Czarnych na całym świecie. Chociaż renesans nie ograniczał się do dzielnicy Harlem w Nowym Jorku, Harlem przyciągnął niezwykłą koncentrację intelektu i talentu i służył jako symboliczna stolica tego kulturowego przebudzenia.

Być we właściwym czasie, we właściwym miejscu, to już więcej niż pół sukcesu, tak można powiedzieć. Ojciec dogadał się z synem w sprawach finansowych i syn rozpoczął studia na Columbia w 1921 roku, ale już w 1922 roku porzucił naukę z powodu przesądów rasowych, a swoje zainteresowania z inżynierii ulokował w literaturze i poezji, kierując kroki swoje w stronę nowojorskiej murzyńskiej dzielnicy Harlem. Przygodę z artystami z Harlemu rozpoczął Langston w tym samym roku, w którym rozpoczął studia na Columbia University, w 1921. Jeśli czołowym przedstawicielem Renesansu Harlemu był Du Bois, to na pewno Langston Hughes był głównym i najzdolniejszym poetą tego ruchu. Obaj bardzo gorąco angażowali się w działalność społeczną, a przede wszystkim w pisanie, tworząc poezję na bardzo wysokim poziomie, chociaż Hughes wiele lat później mówił o sobie jako o poecie ludowym, uginając się pod pręgierzem krytyki jego pobratymców ze sfer średnich i wyższych, a także akademickiej krytyki w chwili zwątpienia w siebie samego. Ale ta sama krytyka literacka – po jego śmierci – okrzyknęła go największym czarnym poetą Ameryki, czarnym Waltem Whitmanem.

Już pod koniec lat trzydziestych i na początku lat czterdziestych sami artyści tworzący ruch Harlemu zaczęli poddawać w wątpliwość, czy ich ruch rzeczywiście był ruchem  autentycznym i pożytecznym dla społeczeństwa murzyńskiego w Ameryce. Zaczęły się rozczarowania i co za tym idzie osobiste spory nie tylko pomiędzy artystami, ale spory ideologiczne. Przede wszystkim Harlem jako dzielnica, była miejscem rozrywki dla białych, to biali przychodzi i płacili, to oni się bawili i korzystali z pełni życia. Z wybuchem II wojny światowej zmieniła się sytuacja, wielu młodych poszło na wojnę, wielu ubyło, przyszli nowi, dynamicznie na scenę wkraczało nowe pokolenie Murzynów, ze swoim  światopoglądem, urodzeni już w wielkich miastach Ameryki, w dużym stopniu pozbawieni piętna niewolniczego. Ci czarni, którzy odnieśli sukces ekonomiczny, zaczynają także nabywać maniery białego człowieka, co w oczach innych staje się komiczne i żałosne. Harlem lat 40, to nie ten Harlem z lat 20, gdy głośna muzyka, rodzący się jazz i blues rozsadzały mury.

***

W 1927 roku rozpoczęła się jedną z najważniejszych znajomości w życiu poety. Jego mecenasem została ponad siedemdziesięcioletnia biała kobieta, pani Charlotte Mason, czyli „matka chrzestna jego powieści”, która hojnie wspierała go przez dwa lata. To ona nakłoniła poetę i nadzorowała pisanie pierwszej powieści „Nie bez śmiechu” („Not Without Laughter” 1930) – o wrażliwym, czarnym chłopcu ze środkowego zachodu i jego borykającej się z przeciwnościami losu rodzinie. W tej powieści pisze: „…czarni ludzie śmiali się. To właśnie musi być przyczynną tego, że biedni starzy Murzyni jak Wuj Dan Givens żyją tak długo, bowiem bez względu na to, jak ciężkie było życie, nie było ono pozbawione śmiechu”.(5) Śmiech, ironia, to główna broń w walce o przetrwanie, nie można niczego traktować poważnie, trzeba białemu śmiać wprost w twarz, gniew i frustracja, może tylko powiększyć cierpienie i prześladowania. Śmiechem można zabić, i kpić sobie z tej całej cywilizacji białych, ironią można więcej zdobyć niż pięściami.

Główny bohaterem książki jest Sandy, podobnie jak sam jej autor, dorastał w rozbitej rodzinie, bez miłości, ale za to z wielkimi pretensjami do całego świata o swoją pozycję społeczną, o biedę, o wzgardę, o to, że będąc czarnym jest się z góry skreślonym z listy, na której słowo sukces, niezależność finansowa są umieszczone bardzo wysoko. Społeczeństwo czarnych podzieliło się na wiele społeczności, ale główna linia podziału biegła pomiędzy tym, czy warto być Murzynem i szukać oraz bronić swoich korzeni, czy dać się „zamerykanizować” białym. Rozterki i konflikty związane z kolorem skóry nie dają spokoju, jasność skóry obiecywała wygodniejsze i spokojniejsze życie, pozwała wtopić się w ocean białych. Cena była i jest ogromna, bo los czarnego człowieka jest nie pewny i nawet sukces finansowy nie gwarantuje spokoju ducha. Znajomość dwudziestopięcioletniego mężczyzny ze starszą panią, została zerwana poprzez kłótnie, która nastąpiła zaraz po ukazaniu się książki.  Hughes popadł w depresję,  w okres intensywnego osobistego nieszczęścia i rozczarowania. Po zerwaniu znajomości z kapitalistami,  zwrócił się do lewicy politycznej i zaczął rozwijać swoje zainteresowanie socjalizmem, tak jak jego wielki mistrz i nauczyciel Carl Sandburg. Wraz z publikacją wierszy Hughes regularnie publikował swoje prace  prozą w czasopismach „Crisis i Opportunity”. Publikował poezję w „New  Masses” – dzienniku związanym z partią komunistyczną.

***

W 1940 roku trzydziestoośmioletni poeta publikuje swoją autobiografię pt. ‘The Big Sea”. Dzisiaj, po wielu dekadach  autobiografia, okazała się  kopalnią wiedzy na temat wielu ważnych osób, odgrywających pierwszoplanowe rolę w tym ruchu. Wiele z tego, co wiemy o Harlem Renaissance, wiemy z punktu widzenia Langstona Hughesa. Również w tym czasie Hughes,  bo w 1942 roku, podczas II wojny światowej, zaczął  pisać felietony do „Chicago Defender”, stwarzając postać komiczną o imieniu Jesse B. Semple, lepiej znaną jako „Simple”,taki  Czarny Everyman, którego Hughes wykorzystywał do eksploracji miejskiej, robotniczej  „czarnych tematów” i rozwiązywania problemów rasowych. Kolumna prowadzona przez dwadzieścia lat cieszyła się dużym  powodzeniem i odniosła  sukces, a „Simple” będzie później bohaterem pięciu książek i sztuki Hughesa.

Lata czterdzieste Hughes spędził raczej spokojnie, ale i pracowicie. Chociaż rzadko odpowiadał na prośby o nauczanie w college’ach, w 1947 r. wykładał na Uniwersytecie w Atlancie. W 1949 r. spędził trzy miesiące w University of Chicago Laboratory Schools jako wizytujący wykładowca.

Hughes odrzucony przez świat akademicki

Jak podaje online Poetry Foundation, Hughes był bardzo świadomy krytyki  swoje poezji  i twórczości w ogóle, w szczególności przez mass media znajdujące się w rękach czarnych. ” The Pittsburgh Courier” umieścił duży nagłówek w górnej części strony: LANGSTON HUGHES 'BOOK OF POEMS TRASH. (Langston Hughes Książka Marnej Poezji). Pismo  „Chicago Whip” opisało go jako „mało znaczącego poetę Harlemu”.

Krytycy akademiccy  uznali prostą formę i język poezji Hughesa za mało znacząca, tylko odtwórczą, bo był pośrednim spadkobiercą po Waltcie Whitmanie i pośrednim po Carle Sandburgu. Według nich niczego nowego do poezji nie wniósł, dla nich słowa takie, jak głód, ciemnoskóry, marzenia głodnego dziecka, etc., są słowami płaskimi, nie posiadają głębi, nie posiadają wieloznaczności, nie można mi żaglować przed studentami na zajęciach creative writing. To, że Hughes pierwszy dostrzegał potrzebę łączenia murzyńskości słowem i muzyką, jazzem, blusem, rag timenem, uznano jako mało ważne, wręcz nie istotne. Aby w pełni zrozumieć jego poezję, trzeba mieć głęboki wgląd w życie i psychologię getta. Hughes wiele razy przy różnych okazjach podkreślał, że jego najważniejsi mistrzowie to  biali poeci: Walt Whitman i Carl Sandburg, a następnie dodawał, że także czarni poeci: Paul Laurence Dunbar, mistrz zarówno dialektu, jak i wersetu standardowego, oraz Claude McKay, radykalny socjalista, który również pisał znakomitą poezję liryczną. Jednak Sandburg, którego Hughes nazwał później „moją gwiazdą przewodnią”, był decydujący w doprowadzeniu go do wolnego wiersza i radykalnie demokratycznej modernistycznej estetyki.

Nastawieni krytycznie krytycy i biali i czarni nie żałowali poecie bardzo gorzkich słów, był jednym z najbardziej  obrażanych poetów w Ameryce. Poważni biali krytycy go ignorowali, mniej poważni porównywali jego poezję do rymowanek boksera Cassiusa Claya, a większość czarnych krytyków niechętnie podchodziła do jego twórczości. Niektórzy, podobnie jak James Baldwin, byli wręcz złośliwi wobec jego poetyckich osiągnięć. Również świat akademicki był przeciwko poecie, nie znajdując w jego poezji wartości uniwersalnych, nie rozumiejąc jej znaczenia, nawet pomniejszając znaczenie poety, krytykując go za płycizny intelektualne, jakby celem poety, czy poezji było zastąpienie wierszem filozofii czy metafizyki, nie wspominając już o religii i kapłanach.

To dzięki  światłemu Du Bois wielu murzyńskich młodych poetów rozpoczynało swe kariery literackie. On sam na początku XX wieku pełnił rolę murzyńskiego guru w ruchu tzw. Harlem Renaissance, do którego należeli m.in. Wallace Thurman, Countee Cullen, Jean Tooner, Claude McKay, Zora Neal Hurston, Jessie Fausset oraz mniej lub bardziej dzisiaj znani twórcy. Du Bois pierwszy zwrócił uwagę na piękno i bogactwo folkloru murzyńskiego, na podwójną świadomość, podwójną duszę, podwójne myśli, podwójne niepowodzenia w jednym ciele. Pisał o tym w zbiorze esejów pt. „The Souls of Black Folk” (1903).  Du Bois spojrzał na literaturę Afroamerykańska nie jako literaturoznawca, ale jako socjolog. Ukuł dwa terminy, “double consciousness” and “the Veil”,  które zostały przyjęty i funkcjonują do dzisiaj, jeden z nich to „podwójna świadomość” – to przekonanie, że Afroamerykanie w Stanach żyją mimo wielu stuleci wciąż z dwoma sprzecznymi tożsamościami, których według Du Bois, nie można scalić w jedną świadomość. Drugi termin to „zasłona”, bo za nią rozgrywa się życie czarnych mieszkańców Ameryki. Czarni zza zasłony są w stanie w pełni  zrozumieć czym jest życie białych ludzi spoza swojej grupy, ale biali nigdy nie zrozumieją w pełni ich doświadczeń. Zasłona, nie ważne jaka jest, czy to jest gruby mur, czy tylko cieniutka gaza, zawsze jest zasłoną,  zawsze oddziela ludzi.

Zapatrywania polityczne

W latach 1932-1933 Hughes przebywał wraz z grupą murzyńskich intelektualistów w Rosji Sowieckiej, na zaproszenie Stalina. Miał tam powstać propagandowy film o tym, jak bardzo Murzyni są gnębieni w Ameryce, ale pomysł nigdy nie został zrealizowany. Z tego okresu pochodzą wiersze Good Morning Revolution, Goodbye Christ  oraz Good Morning Stalingrad. W latach trzydziestych poeta podróżował po Europie, był korespondentem wojennym w Hiszpanii (dla „Baltimore Afro-American Newspaper” i innych czasopism murzyńskich), odwiedził Francję, Włochy, Rosję, Chiny, Japonię. Spotykał się z wieloma wybitnymi ludźmi pióra, byli to m.in. Pablo Neruda, W.H. Auden, Berthold Brecht czy Ernest Hemingway. W tym czasie tworzył poezję społecznie zaangażowaną, w której np. napad armii hitlerowskich na Sowiecką Rosję porównywał do prześladowania czarnych przez białych. W jego poezji z tego okresu daje się odczuć pogróżkę czy wezwanie dla amerykańskiego imperializmu, uważał bowiem, że jest jeszcze inna siła na świecie, która weźmie w obronę biednych i słabych, prześladowanych i wykorzystywanych, tą siłą będzie komunizm.

Wiersz pt  Żegnaj Chrystusie jest dramatycznym monologiem,  gdzie podmiot liryczny zwraca się do Chrystusa, mówiąc mu, aby odszedł, ponieważ nie jest już potrzebny. Wiersz powstał w drodze do Rosji Radzieckiej w 1932 roku i jak pisze profesor Wallace Best w „Newsletter  Religion & Politic”: Hughes  nigdy nie planował publikować wiersza. To Otto Huiswood, czarny komunista z holenderskiej Gujany i przyjaciel Hughesa,  zdobył wiersz i wysłał go do 'Negro Worker', pisma Trzeciej Międzynarodówki z siedzibą w Niemczech. Wiersz ukazał się w numerze listopad-grudzień. W tym czasie Hughes wyruszył już w długo oczekiwaną podróż do radzieckiej Azji Środkowej, aby zbadać stosunki rasowe, nieświadomy rozpętanej burzy”.(6)

Czy jest to prawdą czy nie, wiersz ten  wywołał ogromną polemikę w Stanach Zjednoczonych, nie tylko wśród białych, ale przede wszystkim wśród czarnych mieszkańców.  Wiersz ten kilka tygodni później ukazał się w Ameryce, w  Baltimore,  w piśmie „Afro-American”.  Po raz pierwszy  mogła się z nim zapoznać szersza publiczność. Odpowiedź była natychmiastowa i wybuchowa. Inna  murzyńska gazeta, „The Pittsburgh Courier”, jak pisze Best,  nie przedrukowała  Goodbye, Christ  aż do marca 1933 roku, kiedy to USA oficjalnie uznały Związek Radziecki. Ale debata na jej stronach zaczęła się na długo przedtem. Przez siedem miesięcy pojawiały się artykuły redakcyjne promujące pro i con opinie z całego kraju.

Goodbye Christ (Żegnaj Chrystusie)
(fragment wiersza)

Słuchaj, Chryste
Dobrze czyniłeś w twoich czasach, sądzę -
Ale te czasy się skończyły.
Oni dopisali ci świetne opowiadanie
Zwane Biblią -
Ale teraz ono jest martwe.
Papieże i kaznodzieje
Zarobili na tym za dużo pieniędzy,
Oni sprzedali cię zbyt wielu

Żegnaj,
Panie Boże Jezu Chryste Jehowa.
Spadaj stąd teraz,
Zrób miejsce dla nowego faceta bez żadnej religii,
Prawdziwego faceta o nazwisku
Marks Komunista Lenin Chłop Stalin Robotnik Ja -
Powiedziałem JA!

Hughes wierszem tym  otworzył puszkę Pandory, która przez następnych 20 lat jego życia nie dawała mu spokoju. W szczególności utkwiło w pamięci czytelników, nie tylko  prawicowych, takie oto zdanie: Make way for a new guy with no religion / Zrób miejsce dla nowego faceta bez żadnej religii. Kto miałby być tym nowym facetem bez religii? Lenin, Stalin, Marks, Robotnik,  Chłop? Tego z wiersza się nie dowiadujemy, ale można się domyśleć, że jest to wiersz oporu w tym sensie, że ktoś taki, co nie „trzyma” z kościołem, jest przeciwko kapitalizmowi i wyzyskowi klasowemu. Narrator wiersza sugerując Chrystusowi, żeby czasem nie miał ochoty pokazywać się teraz, bo wszystko się od Jego czasów zmieniło.  Papież i księża wszystko trzymają w swoich rękach, rządni są pieniędzy i władzy, a Biblia jest świetnym sposobem na zarabianie pieniędzy.  Ale jak wiemy z Biblii, Jezus za życia też nie miał łatwo w miejscu, które dzisiaj nazywamy Ziemią Świętą, bo musiał stawiać czoła wielu problemom.  W utworze tym widzimy, że Hughes nie chce być tylko przedstawicielem swojej rasy, ale także wyrazicielem wszystkich Amerykanów, którzy cierpią niedostatek. Świadomie rezygnuje ze swojej czarnej tożsamości i staje się wyrazicielem całej klasy robotniczej i chłopskiej walczącej o socjalizm czy komunizm.  Czy poziom literacki tego wiersza jest wysoki i czy można porównać go do tych wierszy pisanych na początku lat 20? Odpowiedz jest jednoznaczna – nie . Wiersz Żegnaj Chrystusie, to nic innego jak propagandowa ”gazetowa gadanina”, chociaż słowa są mocne, a język „amerykańskiego proletariatu” jest językiem robotników. Nie ulega jednak żadnej wątpliwości, że autor wiersza miał poglądy lewicowe,  że wiersz był szczerze napisany i nikt w Ameryce przed Hughesem tak nie pisał. Hughesa walka o swoją rasę, o lepszą Amerykę, to poszukiwanie języka, uniwersalnego języka poezji, którym można opisać zarówno problemy czarnych jak i białych, wschód słońca w Alabamie i życie dzieci czy prostytutek z Harlemu.

Nad treścią wiersza dyskutowali  i ci co zostali w nim wymienieni z imienia i nazwiska, jak na przykład  pani McPherson, i gospodynie domowe, i kierowcy ciężarówek. Senatorowie i kelnerzy, kongresmeni, księża, rabini, kaznodzieje, ministrowie kościołów Ewangelików, Luteranów, Baptystów, Metodystów, etc. Co tak zdenerwowało pierwszego prawdziwego „kaznodzieję celebrytę” panią McPherson?  W  wierszu tym ta pani została sportretowana – niektórzy mogliby powiedzieć trafnie, jako materialistyczny, religijny eksploatator. W latach dwudziestych i trzydziestych pani McPherson była na fali popularności nieznanej dotąd amerykańskim ministrom, zarabiała miliony dolarów, gdy amerykańska klasa robotnicza umierała z głodu, robotnicy w miastach stali w kilometrowych kolejkach za pracą, chlebem, talerzem zupy, a farmerzy z traw prerii gotowali strawy. Ameryka wtedy nie znała żadnej formy pomocy społecznej czy socjalnej dla swoich obywateli.  A pani Aimee McPherson, chrześcijańska ewangelistka,  broniła się jak tylko mogła, pikietowała miejsca, w których poeta miał spotkania z czytelnikami, nawet  nazwała Langstona „czerwonym diabłem w czarnej skórze”.  Ten „czerwony diabeł w czarnej skórze” to laureat rasy murzyńskiej”, który w gorzkich słowach, bez żadnego dystansu i retuszu, opisywał bieżące sprawy Ameryki.

Pozornie antyreligijna retoryka Żegnaj Chrystusie  bez wątpienia wydawała się szokująca dla większości ludzi, ale pewna liczba czarnych (i białych) ministrów z całego kraju z nim się zgadzała. Krytykowali oni i narzekali na system kapitalistyczny, sojusze kościołów amerykańskich z kapitalizmem i na temat tego, co uważali oni za nieodłączną niewystarczalność samej religii. Religia stawała się narzędziem walki bogatych z biednymi, dobrym przykładem tego jest wiersz pt.  Bóg  do głodnego dziecka.

Bóg do głodnego dziecka

Głodny dzieciaku
Nie stworzyłem tego świata dla ciebie,
Nie wykupiłeś żadnych akcji w moich liniach kolejowych,
Nie zainwestowałeś w moje przedsiębiorstwo,
Gdzie są twoje udziały w standard oil?
Stworzyłem świat dla bogatych
I tych, którzy będą bogaci,
I tych, którzy zawsze byli bogaci.
Nie dla ciebie
Głodny dzieciaku.

Głodny dzieciak jest głodny, bo to jest wina jego rodziców, dziadków i w tych wszystkich, którzy nie inwestowali w linie kolejowe, albo nie wykupili udziałów  na aukcjach giełdowych.  Hughes pokazuje w bardzo prosty sposób, że za swoją biedę i niski status społeczny winę ponoszą rodzice,  bo nie przekazali „dorobku swojego życia” dzieciom, po za biedą, oczywiście. To takie bardzo amerykańskie myślenie. Nie, Amerykanie doskonale wiedzą, że wszystko zależy od nich samych, że nikt nikomu nie pomoże, a najważniejsza jest nie pomoc, ale prośba, aby nikt nie przeszkadzał mi w tym, co robię. Z drugiej strony głodny dzieciak urodził się w świecie biednych, w którym rządzą bogaci, którzy zawsze będą bogaci, którzy będą strzec swojego bogactwo, bo świat tak został stworzony przez Boga, i sama odpowiedź się nasuwa, dlaczego dzieciak jest głodny,  odpowiedź  czytelnik znajdzie w tytule wiersza. Dla wielu, to może sprawiać kłopot, bo niby jak, Bóg ma być odpowiedzialny za nasze materialne, ekonomiczne powodzenie, dlaczego On, a nie my sami, przecież dał nam wolna wolę. Wiersz  ten odpowiada na społeczne zapotrzebowanie, pokazuje jak polityka i religia „mieszają” się do naszego codziennego życia.

Wracając jednak do utworu Żegnaj, Chrystusie, nie był on dowodem na ateizm  Hughesa, ani oznaką jego domniemanej przynależności do partii komunistycznej. Było to raczej denuncjowanie tego, co Hughes postrzegał jako korupcyjny wpływ kapitalizmu na amerykańskie kościoły, które stanowiło żyzny grunt dla „spekulacji” i „szykanowania” przez tzw. liderów religijnych ludzi, których wiara była chwiejna. Utwór był daleki od bycia przykładem „antyreligijnego” sentymentu, stał się integralną częścią kultury skarg i krytyki duchowieństwa, a także świeckich, którzy angażowali się w pracę na rzecz amerykańskich kościołów oraz społecznej bezczynności podczas Wielkiego Kryzysu.

Badacze literatury,  jak pisze profesor Best,  utrzymują, że „radykalna poezja” Hughesa z latach 30., której częścią jest Żegnaj, Chrystusie, nie stanowi jego najlepszego okresu aktywności literackiej. Jak stwierdza James Smethurst, „żadna część literackiej kariery Hughesa nie była częściej odrzucana niż w latach 30.” Wiersze Hughesa z lat  trzydziestych przypominają rewolucyjną poezję rosyjską, chociażby Majakowskiego. Z jego twórczością poeta murzyński musiał zetknąć się wcześniej zanim pojawił się w Moskwie czy Rosji Sowieckiej. (Nie ma dowodu na tak postawioną tezę, że poeta czytał poezję rosyjską). Przebywając w Sowietach, Langston sporo podróżował po azjatyckiej części sowieckiego imperium, tam w Turkmenii zetknął się z węgierskim komunistą Arturem Koestlerem, z którym się nawet zaprzyjaźnił. Zanim powrócił do Stanów, podróżował także po Chinach i był w Japonii.
Wbrew temu co piszą uznani badacze literatury amerykańskiego tego okresu, twórczość Langstona nawet jeśli nie jest „wysokich lotów”,  jest gazetowa i propagandowa,  jest też  bardzo ciekawa.  W latach trzydziestych i czterdziestych, tj. z okresu II Wojny Światowej i tuż po niej, powstaje literatura, której nie było wcześniej, ani później.  Opisywanie tych, co sobie w życiu nie radzą, albo znaleźli się poza marginesem życia, to opisywanie milionów ludzi, ich cierpień i rozczarowań Wielką, Wspaniałą Ameryką, do której tęskniło miliony ludzi we wszystkich zakątkach ZIEMI.

***

W komunistycznej czerwonej gwieździe widział nie tylko zbawienie dla ludzkości, ale i dla swojej rasy. Twórczość jego była często publikowana w pismach zbliżonych do komunistów, a nawet finansowanych przez komunistów. Hughes również nie był zwolennikiem udziału czarnych żołnierzy w armii amerykańskiej walczącej na frontach drugiej wojny światowej, uważał bowiem, że czarni obywatele Ameryki są za bardzo dyskryminowani w samej Ameryce, w szczególności na Południu, są pozbawieni wielu praw obywatelskich. Dlaczego by więc mieli stawać w szeregach armii amerykańskiej walczącej o wolność innych, skoro czarni obywatele w ich własnym kraju nie czują się wolni. Wiele jego prac mniej znanych, lub już zapomnianych, a napisanych w duchu komunizmu, gdy był zaangażowany politycznie, zostało zebranych w dwa tomy, które zostały wydane przez oficynę wydawniczą University of Missouri.

Wiersz Dzień dobry Rewolucjo napisany w pamiętnym roku 1932 , to jeden z tych wierszy, gdzie najbardziej widoczne są sympatie poety. Przekonanie Hughesa do socjalizmu opierało się na jego polityce i miłości do robotnika i marzyło mu się zabranie wszystkiego kapitalistom i oddanie tego klasie robotniej, tak jak to było po Rewolucji Październikowej w Rosji.

Dzień dobry Rewolucjo
(fragment)

Posłuchaj, Rewolucjo,
Jesteśmy kumplami, rozumiesz -
Razem,
Możemy wziąć wszystko:
Fabryki, arsenały, domy, statki,
Koleje, lasy, pola, sady,
Linie autobusowe, telegrafy, radia,

(Jezus, Maria! Radia grające na całą parę!)
Huty, kopalnie, pola naftowe, gaz,
Wszystkie narzędzia produkcji.
(Wielki dzień od rana!)
Wszystko -
I przekazać to ludziom pracy, którzy pracują.
Rządzą i zarządzają dla nas, ludzi pracy.

Wiersz ten uosabia rewolucję jako osobistego przyjaciela poety, który sam jest robotnikiem walczącym o przyzwoitą płacę, a także o to, aby kapitalistom odebrać fabryki, sady i ogrody, koleje i pola, i jeszcze więcej, czyli wszystko im odebrać. Kto tego ma dokonać? Międzynarodowa Rewolucja Robotnicza, której matka dokonała tego samego przekształcając Rosję w Związek Radziecki.

Jego radykalizm osłabł w latach pięćdziesiątych. W roku  1953 roku przed komisją senatora Josepha McCarthy’ego w Waszyngtonie publicznie sam potępił się za okres błędów. Podczas przesłuchania wystraszony wyrzekł się komunizmu, i aby uchronić się przed uwięzieniem i prześladowaniem przez antykomunistyczny rząd amerykański, powiedział wszystko to, co komisja McCarthy’ego chciała od niego usłyszeć. Jednak nie uchroniło go to przed atakiem prawicy przez szereg następnych lat.
Taka postawa poety wynikała nie z pobudek ideologicznych, ale z ekonomicznych (poeta nigdy nie należał do Komunistycznej Partii Stanów Zjednoczonych). To bieda i nędza człowieka wyzyskiwanego, nie tylko czarnego, pchała do utopii komunistycznej. Czy w podobny sposób nie zostali oszukani polscy chłopi manifestem PKWN? W jego poezji uderza ton socrealizmu. Można wręcz twierdzić, że gdyby jego twórczość znana była szerzej w Polsce pod koniec lat czterdziestych, zostałby on uznany za ojca socrealizmu.
Wydaje się, że bliższe będzie stwierdzenie, że jego poezja ma więcej z poezji Majakowskiego, niż z socrealistów, dlatego że obaj byli bardzo naiwni w swoim rozumieniu świata komunistycznego, szlachetni, wręcz dziecinni, ich wiersze pulsowały energią i wiarą w lepsze jutro świata ludzi pracy. Socrealiści znali okres 20-lecia międzywojennego, wiedzieli, czym pachnie komunizm, wielu z nich na własnej skórze doświadczyło komunizmu już podczas wojny hiszpańskiej.

Hughes nie był wyjątkiem wśród intelektualistów amerykańskich w swoim sympatycznym myśleniu o Związku Radzieckim, w którym dostrzegał obrońcę (wielkiego brata) przed wyzyskiem człowieka przez człowieka. Jeśli nie wszyscy akademiccy intelektualiści myśleli tak samo jak on, nie byli jawnie lewicujący, to na pewno większość z nich miała duże, ciche skłonności ku lewicy. Dlatego dzisiaj nietrudno jest zrozumieć nam, Polakom, czy wschodnioeuropejczykom, dlaczego Ameryka, wzór demokracji, aż tak ustępowała wobec zapędów dyktatorskiej Rosji komunistycznej i tak łatwo Roosevelt podjął decyzję oddania połowy Europy we władanie czerwonej gwiazdy.

***

Chociaż niewolnictwo teoretycznie zostało zniesione  dekretem prezydenckim  przez A. Lincolna, 1 stycznia 1863 roku,  to na początku lat 50 XX wieku. segregacja rasowa nadal była w Ameryce niemałym problemem. Afroamerykanie zostali obarczeni spuścizną niewolnictwa, co w gruncie rzeczy uczyniło ich obywatelami drugiej kategorii w oczach prawa, szczególnie na Południu. W 1951 r. Hughes opublikował jeden najbardziej znanych wierszy (jest w podręcznikach do szkół średnich) Harlem,  którego pierwszy wers właściwie wszystko wyjaśnia: Co dzieje się ze snem odroczonym? Rozprawia w nim w jaki sposób amerykański sen nie pasuje do Afroamerykanów.

Hughes napisał Harlem zaledwie trzy lata przed przełomową decyzją Sądu Najwyższego w sprawie z 1954 r. Brown vs. Board of Education, która uznała przepisy państwowe ustanawiające odrębne szkoły publiczne dla studentów czarno-białych za niekonstytucyjną. To był wielki krok do przodu w sprawie uznania Murzynów za pełnoprawnych obywateli.

Harlem 

Co dzieje się ze snem odroczonym?
Czy wysycha
jak rodzynka na słońcu?

Czy ropieje jak wrzód—
A potem pęka?
Czy śmierdzi jak zgniłe mięso?
Lub pocukrzony strup—
jak lepki syrop słodki?
Może to po prostu ciąży
Jak ciężki ładunek.

A może eksploduje?

Tytuł wiersza Harlem to dzielnica, która stała się centrum Harlem Renaissance, głównie twórczej eksplozji muzyki, literatury i sztuki. Wiele afroamerykańskich rodzin widziało Harlem jako schronienie przed częstą dyskryminacją, z jaką spotykali się w innych częściach kraju. Niestety, blask Harlemu przygasł na początku lat 30., kiedy nastał Wielki Kryzys – pozostawiając wiele afroamerykańskich rodzin w nędzy. Sen odroczony to jak wyrok odroczony, czy wezwanie do wojska odroczone, wstrzymać się z wydaniem wyroku, polecenia. Opłakany sen urazy – niechęć do samych siebie, bo nie mogli podążać za swoimi marzeniami i innymi, którzy uniemożliwili im realizację tychże marzeń. W ostatnim zdaniu poeta pyta Or does it explode, czy odłożone sny wybuchają? Ludzie, gdy ich marzenia zostaną udaremnione, będą zmuszeni do podjęcia działań przeciwko tym, którzy powstrzymali ich sny w wyniku frustracji i rozpaczy. Ta „eksplozja” spowoduje tylko zniszczenie, jeśli nie teraz, to w niedalekiej przyszłości. Niespełnione marzenia wybuchają jak niewypały, raniąc i zabijać wszystkich wokół. I tak też się stało.

Życie jest piękne

Natomiast zupełnie innym niż Harlem jest wiersz pt. Life is Fine. Świetnie oddaje postawę życiową autora  Good Moring Stalingrad. Jest to utwór żartobliwy i komiczny, i nie jest jednym z bardziej znanych czy popularnych utworów Hughesa. Ma wiele podobieństw do autora, który może być podmiotem lirycznym utworu. Opowiada on  historię człowieka o smutno – radosnym duchu i zdolności do pozostania, mimo wszystko, optymistą w obliczu osobistej rozpaczy. Wiersz jest bardzo muzyczny, a struktura przypomina utwór bluesowy.  Składa  sześć zwrotek,  a każda z nich ma cztery wersy o różnej długość, od 6 do 8 zgłosek, o zróżnicowanym refrenie na końcu każdej z nich. Hughes wykorzystuje częste powtórzenia, aby podkreślić swoje przesłanie, co też nadaje utworowi jeszcze większą melodyjność.

Poszedłem nad rzekę,
Usiadłem na jej brzegu.
Chciałem uruchomić mózg,
Ale do niej wskoczyłem plusk.

Więc wskoczyłem i zatonąłem!
Krzyknąłem dwa razy i wypłynąłem!
Jeśli ta woda nie była by tak zimna
Śmierć zabrałaby mnie perfidna.

Ale w tej wodzie było zimno! Było zimno!

Pierwsza i druga zwrotka to decyzja odebrania sobie życia, a także i walka o własne  życie. Zimna woda była przyczyną tego, że podmiot liryczny się nie utopił. Zamiast iść na dno jak kamień on wypływa, krzyczy, wrzeszczy, bo zimna woda budzi w nim instynkt samo zachowawszy. Jest to obraz kogoś, kto głośno woła o pomoc, ale mimo wszystko nie chce umierać.

Wziąłem windę
Szesnaście pięter pode mną.
Pomyślałem o swojej dziewczynie
Jak skoczę to zginę na pewno.

Stałem tam i krzyczałem!
Stałem tam i płakałem!
Gdyby nie było tak wysoko,
Skoczyłbym i byłoby spoko.

Ale było tam wysoko! Było wysoko!

W trzeciej i czwartej zwrotce podmiot liryczny wyjaśnia, że jego osobiste nieszczęście jest spowodowane nie najlepszą romantyczną relacją z dziewczyną. Wsiada w windę, jedzie na szesnaste piętro i zastanawia się, skoczyć czy nie skoczyć. Rozmyśla o dziewczynie, ale zdaje sobie sprawę z tego, jak wysoko jest i postanawia się powstrzymać. Podobnie jak temperatura wody, teraz podmiot liryczny przeraża wysokość budynku. Stwierdza, że jest za wysoko podejmuje decyzję o nie popełnianiu samobójstwa.

Więc skoro wciąż tu jestem,
Myślę, że będę dalej żył i tył.
Nie mogłem umrzeć z miłości -
Ale się urodziłem dla życia i picia.

Możesz mnie usłyszeć krzyczącego
I możesz zobaczyć mnie płaczącego—
Będę zawzięty, moja kochana
Jeśli zobaczyć me padam na kolana.

Życie jest w porządku! W porządku jak wino! Życie jest w porządku

W końcu podmiot liryczny przyznaje się  sam przed sobą,  że skoro jego próby samobójcze „zawiodły”, równie dobrze mógłby nadal żyć. Jasno mówi, że nie mógł umrzeć z miłości, bo „dla życia” urodziłem się. Patrząc śmierci w twarz, podmiot liryczny  ponownie odkrył cel i sens życia. Przyznaje, że może nie znaleźć pełnego spokoju w zmiennym życiu, może czasem krzyczeć i płakać, uskarżać się, ale zdecydowanie przeżyje to i nie pozwoli, aby jego „sweet baby” zobaczyło, jak umiera. Ostatni  wers wiersza mówi o tym, że warto żyć. Takie właśnie był  Hughes. Nie wolno się  poddawać. Trzeba walczyć do końca życia, jakie ono by nie było. I nie wolno go skracać własną wolą czy ręką. Życie należy docenić, nawet gdy rozpacz wkracza w nasze serce.

***

W latach 50. i 60. opublikował niezliczoną ilość innych prac, w tym kilka książek z serii „Simple”,  przekłady poezji Federico Garcíi Lorci i Gabrieli Mistral. Kontynuował pisanie licznych dzieł na scenę, w tym tekstów do „Street Scene”, opery z muzyką Kurta Weilla, która miała swoją premierę w 1947 roku. Opera odniosła sukces, i w tym momencie po prawie trzydziestu lat od debiutu, stał się niezależny finansowo, nawet kupił sobie dom w Harlemie. Jednak pracować nie przestaje. Wydaje  kolejną antologię swojej poezji, oraz drugą część  autobiografii, „I Wonder as I Wander” (1956).  W niej, już po zakończonej nagonce na „komunistów”,  po tym jak sam senator McCarthy został zdyskredytowany, mógł swobodnie pisać o swoich latach w Związku Radzieckim. Biografia  została dobrze przyjęta przez krytyków i czytelników.

Hughes udokumentował literaturę i kulturę Afroamerykanów w pracach takich jak  „A Pictorial History of the Negro in America” (1956) oraz antologiach “The Poetry of the Negro” (1949) i “The Book of Negro Folklore” (1958, z Bontemps). W późniejszych latach życia Langston Hughes został uznany za „Poetę Laureata rasy murzyńskiej”, ten tytuł dopingował go do ciężkiej pracy. Hughes miał reprezentować czarną  rasę w swojej twórczości,  co robił z wielkim poświęceniem i ogromnym oddaniem się całej tej sprawie. Świat czarnych zdominował jego twórczość do tego stopnia, że można byłoby go posądzać murzyński nacjonalizm.

 22 maja w 1967 roku Hughes zmarł. Pogrzeb jego był skromny, niewiele mówiono o poecie, jego dorobku, twórczości. Nie było mów pogrzebowych, pochwalnych, nie słowa dominowały, ale muzyka. Pogrzeb był wypełniony muzyką jazzową i bluesową. Prochy Hughesa zostały zamurowane pod wejściem do Arthur Schomburg Center for Research w Harlemie. Napis oznaczający miejsce zawiera wers z jego wiersza  “The Negro Speaks of Rivers” i brzmi: : “My soul has grown deep like the rivers.”  Często w swojej twórczości, przede wszystkim w wierszach,  był zgorzkniały, rozczarowany, i zawiedziony tym, że pomimo tylu wysiłków, tylu poświęceń, jego rasa, wciąż jest poniżana.  Jego twórczość jest ogólnie przesycona głębokim poczuciem ideału i głęboką miłością do ludzkości, zwłaszcza czarnych Amerykanów. Był prawdopodobnie najbardziej oryginalnym poetą afroamerykańskim i, z racji różnorodności swojej twórczości, był zapewne najbardziej reprezentatywny wśród afroamerykańskich pisarzy.

Poeta Leopold Senghor z Senegalu (kilkakrotny kandydat do literackiej nagrody Nobla, jeden z najwybitniejszych przedstawicieli czarnej Afryki) został zapytany podczas udzielanego wywiadu amerykańskim dziennikarzom: W których wierszach amerykańskich znajduje pan najwięcej murzyńskości?
– Ach, w poezji Langstona Hughes. Langston jest najspontaniczniejszy jako poeta i najczarniejszy jako poeta, i najczarniejszy w ekspresji. W jego własnym kraju go nie doceniono, dlatego są o nim różne opinie.
Chociaż na początku swojej kariery literackiej został zauważony i doceniony, jego sytuacja finansowa przez całe życie była nie najlepsza. Sława, jaką się cieszył, nie pozwalała mu na korzystanie z niej tak, jakby się niektórym mogło zdawać. Od czasu do czasu ktoś postawił mu drinka, chwaląc się, że pił z poetą laureatem. Przez całe życie chwytał się różnych zawodów z większym czy mniejszym powodzeniem. Gdyby nie zamożne wdowy, białe kobiety (Neol Sullivan, Mrs. Mason), które się nim opiekowały, pomagając mu finansowo i zachęcając go do tworzenia, jego dorobek byłby o wiele uboższy. O tej pomocy w swojej twórczości Hughes nie wspomina, ubolewając nad losem i niedolą swoich czarnych pobratymców. Z ich życia, które było jego własnym życiem, czerpał natchnienie. Wystąpił bardzo ciekawy proces stawania się, ponieważ przez ten proces rodził się poeta, nie tylko autor kilku czy kilkunastu wierszy, ale całe zjawisko poetyckie, które jest o wiele ważniejsze niż sama poezja.
Nie sposób dobrze zrozumieć tego zjawiska, jeśli nie pozna się biografii poety, która jest bardzo bogata w fakty i szczegóły charakterystyczne dla pierwszej połowy XX wieku. Dały znać o sobie rosnący sprzeciw czarnej ludności przeciw białej, narodziny faszyzmu i komunizmu w Europie oraz wzrost amerykańskiego imperializmu. Wielka depresja gospodarcza w Ameryce, krach na giełdzie. Także narodziny jazzu i bluesa, muzyki, do której Hughes napisze wiele piosenek i ballad bluesowych. Masowa wędrówka Murzynów z rolniczego południa do wielkich przemysłowych miast północy. Czarni niewolnicy bawełnianych pól w miastach powiększą klasę bezrobotnego proletariatu mieszkającego na ulicy, a w wielu przypadkach życie ich będzie jeszcze gorsze niż w barakach południa. Świadomość tego bardzo ułatwi nam zrozumienie wierszy Hughesa.
Poeta zostawił ponad tuzin tomików, poza poezją i prozą, uprawiał także dramat, pisał musicale, piosenki i wierszyki dla dzieci, był dziennikarzem. Jego twórczość była publikowana w wielu antologiach i tłumaczona na wiele języków. Hughes jako zjawisko poetyckie funkcjonuje w świadomości społeczności murzyńskiej, jako poeta narodowy. Jest on uznany za nowego czarnego Walta Whitmana, z którym bardzo dużo go łączyło: od whitmanowskiego spojrzenia na Amerykę do zagadnień społeczno-moralnych, przechodzących w społecznie zaangażowane. 

Orientacja seksualna

Hughes podobnie jak Whitman był homoseksualistą, ale co do autora  wierszy o rodzącej się amerykańskiej demokracji biografowie nie mają żadnych wątpliwości, tak do Hughes są, bo żaden z  jego biografów definitywnie nie udowodnił jego homoseksualizmu. Są jednak nie publikowane wiersze, w których poeta wyznaje uczucia miłości do mężczyzn, żeglarzy z którymi pływał na statkach po Karaibach w latach 20.  Towarzysz Hughesa w podróży po Karaibach Zell Ingram był gejem, ale Hughes w swojej pierwszej autobiografii przedstawił go jako heteroseksualistę . Wiersz Hughesa „Do F.S.” jest skierowany do Ferdinanda Smitha (1893-1961), żeglarza z Jamajki, którego poznał w latach dwudziestych i utrzymywał z nim kontakt przez ponad trzydzieści lat.(8) Być może Hughes potrafił świetnie się maskować, zdając sobie sprawę z tego, że bycie homoseksualistą było karane więzieniem, ale co gorsza odgradzało go społeczności murzyńskiej i jego religii. Poeta bardzo często był zapraszamy przez kościoły murzyńskie nie tylko na spotkania poetyckie, ale także jako jeden z tych, któremu w życiu się udało, który dla wielu młodych był człowiekiem sukcesu, godnym do naśladowania.

Zakończenie

Whitmanowską postawę poetycką godnie reprezentował także wspomniany już Carl Sandburg, wielki wzór poetycki dla Hughesa. Jak dla Whitmana weną poetycką była fascynacja światem i życiem, Ameryką i demokracją amerykańską, której był piewcą, a dla Sandburga – Chicago i Środkowy Zachód Ameryki, tak dla Hughesa weną poetycką była murzyńskość. Był Murzynem, który szukał swojego miejsca w świecie białego człowieka, który nie mógł i nie chciał pogodzić się z byciem obywatelem drugiej kategorii. Jego przygoda z lewicą amerykańską, czy nawet otarcie się o komunizm to nic innego, jak tylko forma protestu i cichych nadziei na lepsze jutro. Obaj poeci, Sandburg i Hughes – byli wiernymi uczniami starego nauczyciela Walta Whitmana – barda, poety bratającego się z prostym ludem.
Warto przy okazji wspomnieć o największym uczniu W. Whitmana ostatnich lat – nieżyjącego już Allana Ginsberga, syna  rosyjskiej Żydówki, urodzonego w Ameryce. Tak jak jego wielcy poprzednicy, Ginsberg poezją wyśpiewywał Amerykę, podejmując kwestie polityczno-społeczne, rasowo-wolnościowe i wyzysku kapitalistycznego biednych przez bogatych. Pod koniec  popadł w grafomanię obcinając kupony z wcześniejszego dorobku. Tych czterech wspaniałych poetów zmieniło amerykańską poezję. Wyrwali ją z rąk poetów wiktoriańskich, spóźnionego romantyzmu i symbolizmu poprzez modernizm, aż po postmodernizm. Nie wolno zapomnieć o Bobie Dylanie, samouku,  wnuku Żydów ledwie uchodzących z życiem z carskiej Ukrainy przed pogromem na początki XX wieku, bardzie Ameryki, który wyruszył  w wielki świat z miejscowości, której nie ma nawet na mapie Ameryki.  Miał w kieszeni dziesięć dolarów,  na nogach wykoślawione pół buty a na grzbiecie marynarkę przetartą na łokciach, gdy pojawił się pewnej zimy w Nowym Yorku. Dzisiaj, pół wieku później, jego majątek obliczony jest na 300 milionów dolarów, a kopertami z szacownych uniwersytetów proszących go o przyjęcie tytułu doctor honoris causa pali w kominku. Długo się namyślał, czy przyjąć szacowną Nagrodę Nobla w dziedzinie literatury w roku 2016, zanim się zdecydował, że ją weźmie. A o czym są jego pieśni? O tym co już wszyscy dawno wiedzą, o tym, że bankierzy to złodzieje, a producenci karabinów, czołgów i bomb to mordercy. O tym, że w Ameryce nie ma wolności. O tym, że Ameryka jest okrutna i zła,  a wojna to bardzo niebezpieczna rzecz. I tym, że biedniejsi będą jeszcze biedniejsi. I wielu, wielu innych banałach, które ludzie kupują, łykają jak głodny chleb, i nawet nieźle za to płacą. W. Whitman, C. Sandburg, L. Hughes, A. Ginsberg oraz B. Dylan, to współcześni prorocy Ameryki ostatnich dwustu lat. To prorocy ze Starego Testamentu, którzy z drugiej strony oceanu napisani pięć Ewangelii Ziemi Wybranej, Raju na Ziemi, Ziemi Obiecanej. Gdzie takie rzeczy są możliwe, tylko w Ameryce.

Dzierżoniów 17/5/2018

Źródła:

(1)  Text originally published in Larry Portis (ed.), Terror and Its Representations: Studies in Social History and Cultural Expression in the United States and Beyond. Montpellier, Presses universitaires de la Méditerranée, 2008.
(2) poets.org. © Academy of American Poets, 75 Maiden Lane, Suite 901, New York, NY 1003
(3) American Literature. The Makers and the Making. Book D. 1914 to the Present. R.W.B.Lewis, Robert Penn Warren, St. Martin’s Press, New York, 1974
(4) The Collected Poems of Langston Hughes. Arnold Rampersad. Vintage Classics. New York, 1995.
(5) Toward the Open Filed. Mellissa Kwasny. Wesleyan Unsiversity Press. Middletown Connecticut. 2004. Myśl Literacka, lipiec 2015
(6) Wallace Best jest profesorem religii i studiów Afroamerykanów na Uniwersytecie Princeton. Artykuł ten został dostosowany na podstawie wykładu, który wygłosił w Centrum im. Johna C. Danfortha na temat religii i polityki na Uniwersytecie Waszyngtona w St. Louis 21 października 2013 r. Newsletter Religion & Politic. Concerning “Goodbye Christ”: Langston Hughes, Political Poetry, and African American Religion. by Wallace Best | November 26, 2013.
(7) Strony internetowe, University of Illinois Springfield. GENDER  AND  SEXUALITY STUDENT  SERVICES  LANGSTON  HUGHES.

Adam Lizakowski – Langston Hughes, czarny poetycki prowokator białej Ameryki
QR kod: Adam Lizakowski – Langston Hughes, czarny poetycki prowokator białej Ameryki