Na przykładzie ballady Knockin’ On Heaven’s Door oraz ze sceny z filmu pt. Pat Garrett and Billy the Kid zobaczymy mistrzostwo słowa poetyckiego Boba Dylana. Utwór ten, to miniatura malarska wyrażona słowami i muzyką, obszar języka poetyckiego, który wkroczył lub został przeniesiony i wkomponowany w formę malarską, gdzie muzyczność przechodzi w obrazowość. Dobrze to widać na przykładzie sceny filmowej, w której Dylan namalował słowami i nutami to, co śpiewa. Ballada została napisana w lutym w 1973 roku dla potrzeb filmu pt. Pat Garrett and Billy the Kid, w którym autor ballady także zagrał jedną z ról jako Alias. Warto dodać, że Dylan do całego filmu stworzył muzykę.

Samo omawianie tytułowych bohaterów ballady szeryfa Pata Garretta i Billy’ego the Kida (prawdziwe nazwisko Henry McCarty) to temat na książkę, warto jednak zaznaczyć, że Billy the Kid, faktycznie był dzieciakiem gdy został zastrzelony przez szeryfa Pata Garretta, bo w chwili śmierci miał 21 lat. Swój pseudonim the Kid, otrzymał z kilku powodu m.in;, że jeszcze się nie golił, miał chłopięcą postawę, a swoją „przygodę” z łamaniem prawa rozpoczął, gdy miał 14 lat, (rodzice jego już nie żyli) wtedy ukradł jedzenie właścicielowi domu, który w zamian za pracę pozwolił mu mieszkać. Dziesięć dni później włamał się do pralni chińskiej i ukradł ubranie i dwa pistolety.  Został ścigany listem gończym jako przestępca, schronienia udzielił mu jego ojczym, z który w krótkim czasie się pokłócił, a na „do widzenia” zabrał mu ubranie i pistolet. Zanim został zastrzelony „wchodząc w zasadzkę” sam zabił 8 osób i co najmniej 4 razy uciekał z więzienia, i kilka razy cało umykał z obław, był koniokradem i trudnił się „drobnym rozbojem”.

Za życia był już legendą Dzikiego Zachodu, o który pisała prasa nawet Na Wschodzie kraju w Nowym Yorku.  Młodociany przestępca a później morderca staję się na wzór europejskiej ballady rycerskiej bohaterem Zachodu Ameryki, dzięki prasie codziennej z czasem jego śmierć staje się inspiracją dla poetów, pisarzy filmowców, etc. Sam szeryf Pat Garrett jest oskarżony o podstęp niegodny szeryfa, zastawiając na bandytę pułapkę, nie dając mu żadnych szans do obrony.  ”Billy Dzieciak” rodzi się po śmierci w świadomości społecznej, jako figura symboliczna amerykańskiego Zachodu, po to by zapewnić sobie nieśmiertelność w zbiorowości. Garrett wynajmuje dziennikarzy, aby go bronili przed opinią społeczną, jeden z nich, podstawiony, piszę książkę za szeryfa a ten usprawiedliwia się w niej i wyjaśnia, w jakich okolicznościach zabił Billy the Kid’a. Legenda młodocianego przestępcy rośnie z pokolenia na pokolenie z czasem jego zdjęcie osiąga wartość ponad dwóch milionów dolarów, powstają wszelkiego rodzaju pamiątki i nawet muzeum. W 50 lat po jego śmierci wciąż zgłaszają się mężczyźni do sądów, podając się za Billy the Kid’a z prośbą o uniewinnienie ich z niecnych czynów z przed wielu dekad. Filmowa wersja znacznie różni się od tej „ustnej” opowiadanej z pokolenia na pokolenie.

W filmie ballada – litania pojawia się w scenie, gdy szeryf Colin Bake, postrzelony przez bandytę dwukrotnie raz w ramię, drugi raz w brzuch, schodzi z pola walki o własnych siłach, kierując swoje kroki w stronę rzeki. Dzieje się to na oczach jego żony, która także była zaangażowana w strzelaninę. Widząc, co się dzieje, wypuszcza z rąk strzelbę, idzie za mężem i siada kilka kroków za nim. Walka nie jest jeszcze skończona do momentu, w którym szeryf Pat Garrett zabija ostatniego bandytę.

Po wielkiej strzelaninie następuje cisza, balladę rozpoczyna chór, scena filmowa jest bardzo plastyczna, wspomagana muzyką i słowami staje się refleksją nad sensem życia, nieuchronnością ludzkiego losu, przemijaniem. Poza słowem, muzyką i obrazem płynącej łagodnie rzeki, na którą spogląda umierający szeryf, widz zaczyna odczuwać niepokój, metafizyczne napięcie. Kamera pokazuje spokojnie płynącą rzekę, która staje się symbolem przemijania, upływającego czasu. Z jednej strony horyzontu wznoszą się niewielkie wzgórza z ciemniejącym niebem, na piaszczystym brzegu rośną gdzieniegdzie drzewa przypominają nasze polskie wierzby. Następnie jest zbliżenie twarzy, kamera na nie „najeżdża”, twarz umierającego szeryfa a po chwili jego żony. Po jej twarzy toczą się łzy. Szeryf kona powoli trzymając się za brzuch. Sprawiedliwość została wymierzona, dobro zwyciężyło. Powaga zmusza widza do refleksji nad tym, co widzi, widz zaczyna sobie uświadamiać cel własnego życia. Walka dobra ze złem. Nasza wyobraźnia jest prowadzona przez słowa ballady, ich prosty przekaz, j a s n y i jednocześnie u n i w e r s a l n y s e n s. Ballada wciąga inteligentnego i wrażliwego widza, który niby jest z boku i spokojnie wszystkiemu się przypatruje i słucha lamentu powtarzanego w refrenie „ pukam do nieba drzwi, pukam do nieba drzwi, pukam do nieba drzwi, pukam do nieba drzwi”, na takie pukanie nie można być obojętnym. Następuje wyznanie wiary chrześcijanina lub żyda, który wierzy w lepsze życie w niebie. Dlatego refren odgrywa ważną role, drzwi są metaforą i jednocześnie są symbolem wiary. Refren rozumiany, co najmniej na dwa sposoby. Nie jest on ozdobnikiem, czyli sposobem powiedzenia czegoś w piękny sposób, tylko skrótem myślowym, który nadaje całej balladzie-litanii głębszy sens i umożliwia wyrażenie tego, co jest niewyrażalne – ś m i e r ć.

Taką techniką pisania oraz komponowaniu B. Dylan posłużył się w wielu swoich utworach. Jest to jeden z typowych chwytów poetyckich artysty stosowany w pisaniu ballad. To przejmujące słowa i muzyka nadają balladzie charakter elegijny, a natrętnie powtarzany mocno zrytmizowany refren wprowadzać może słuchacza w trans jak litania, która jest formą mantry każe się nam czegoś domyślać, ale nie podpowiada czego.

Ballada Knockin’ on Heaven’s Door to utwór tajemniczy w swojej treści, przez wielu miłośników twórczości Dylana uważany jest za litanię czy pieśń żałobną. Faktycznie ma on podniosły ton przypominający litanię, a powtarzający się po każdej zwrotce refren wyzwala tak duże emocje, że nie pozwalają one słuchaczowi na uwolnienie się od niego.         

Ballada składa się z dwóch zwrotek po cztery wersy każda. Wersy są napisane rymem krzyżowym AB, AB. Pierwsze trzy wersy każdej zwrotki mają po osiem sylab, a dwa czwarte po dziesięć sylab. Warto też zwrócić uwagę na podobieństwo w kompozycji obu zwrotek, paralelizm pokazuje analogie pomiędzy obiema zwrotkami i spina je poprzez pierwsze dwa wersy każdej z nich. „Mama take this badge from me / Mama, put my guns in the ground”.

Ballada jest monologiem napisanym mową frazeologią potoczną, (Mama take this badge from me / I can’t use it anymore), Autor gra na ludzkich uczuciach, wykorzystuje emocje, jako element poetyki, kreuje narratora zwracającego się do matki o pomoc. Nie do osób świętych, jak to zwykle w litaniach, ale właśnie do matki, każda zwrotka zaczyna się od prośby do matki.

W pierwszej zwrotce jest tylko jedna figura stylistyczna, proste porównanie; ”Feels like I’m knockin’ on heaven’s door”. Trudno o lepsze porównanie, o bardziej czytelne niż to: z konającego człowieka, za chwilkę uleci duszą, która będzie dobijać się do nieba drzwi.

Mama, take this badge off me
I can't use it anymore              
It's getting dark, too dark to see
Feels like I'm knockin' on heaven's door.
Mamo weź tę odznakę za mą pracę
Nie potrzebna jest już mi
Ciemność do oczów mych kołacze
Czuję się jakbym pukał do niebiańskich drzwi

W zwrotce w tej syn zwraca się do matki, aby zabrała (odpięła) odznakę szeryfa, ponieważ ona nie jest już mu potrzebna. On po prostu ma dość już zabijania w imieniu prawa. Czarne chmury zbierające się nad nim mogą oznaczać grzechy „It’s getting dark too dark to see”, lub wyrzuty przysłaniające mu niebo. Stąd pewność, że pójdzie do nieba, tego nie wiemy, rękę puka do bram świętego Piotra, to on rozstrzygnie gdzie dusza szeryfa trafi.

W drugiej bohater ballady prosi matkę, aby zakopała jego broń,

Mama, put my guns in the ground
I can't shoot them anymore.
That long black cloud is comin' down
Feels like I'm knockin' on heaven's door.
Mamo zakop głęboko te pistolety
Nie mogę więcej oglądać ludzkiej krwi
Długa czarna chmura wiedzie mnie do mety
Czuję się jakbym pukał do niebios drzwi

Czyli więcej niż jeden pistolet, ponieważ on nie ma ochoty na dalsze strzelaniny, mówi wprost; (put my guns in the ground). Zakopanie pistoletów lub broni, bo w języku angielskim weapon oznacza broń, ale guns może także oznaczać i to i to. W tym przypadku oddanie pistoletów (broni) nie jest tylko symbolem rezygnacji z walki osobistej szeryfa, ale symbolem zakopania wszelkiej broni. Jest to przekaz idei pacyfistycznej, która była bardzo popularna w latach 60. ubiegłego wieku w Ameryce, w czasie trwania wojny w Wietnamie, której Dylan był przeciwnikiem. Make love no war, czyli kochajcie a nie zabijacie się, hasło hippisów, które przyszły laureat Nagrody Nobla też bardzo popierał.

Dlaczego konający szeryf zwraca się do matki w balladzie, której w scenie filmowej nie ma, jest natomiast żona, która go opłakuje. Może umierający był bardzo z matką uczuciowo związany i w ostatnich minutach swojego życia chce jej pokazać, że pistolet nie będzie dla niego już narzędziem pracy, a może matka jest oczywistą metaforą istoty dającej człowiekowi życie. Matka jest dla każdego człowieka również symbolem bezwarunkowej miłości i poczucia bezpieczeństwa. To matka od chwili narodzin, aż do chwili śmierci jest ostoją każdego z nas. W najcięższych chwilach życia zwracamy się do niej, prosimy o pomoc. Tak też jest w tym przypadku, prośba o ukrycie pistoletów nie jest romantycznym gestem ani przemianą, czy próbą nawrócenia się, czy dostąpienia jakieś łaski, to po prostu chwili olśnienia, że tam gdzie idzie pistolety (broń) nie będą mu potrzebne.

Jest też inna metafora w trzecim wersie „long black cloud”, długa czarna chmura, która może być nie tylko oznaką śmierci, czarnej kurtyny oddzielającej życie od śmierci, lecz także symbolem ludzkich grzechów.  W czwartym wersie po raz kolejny padają sakramentalne słowa, „Feels like I’m knockin’ on heaven’s door”. Tajemnicą tego wersu jest tajemnica wiary, trudno jest jej dotknąć, więc wysłowiona jest metaforą poetycką. Słuchamy słów ballady, a one łączą się z muzyką, a ta z obrazem. Nie można tego odciąć od siebie.  Dźwięk słowa / muzyki i obraz w tej balladzie to jakby folkowe przesłanie, a to przeważnie pochodzi z ludu, z pieśni ludowej.

Prostota ballady, jej sentymentalizm i naiwność w porównaniu z brutalnymi scenami z filmu sprawia, że obraz konającego człowieka oraz śpiewane słowa trafiają do każdego z nas, to one „wciągają lub chwytają nas swoim natarczywym refrenem, zapadają głęboko w pamięci”. Ballada jest prosta w odbiorze i nie ma wyszukanych metafor czy porównań, chciałoby się powiedzieć, że zbudowana jest z żywych emocji, którym tak szybko ulega każdy człowiek, wszyscy ludzie. Chcemy się dowiedzieć, co będzie dalej, czy dusza szeryfa dostanie się faktycznie do nieba, ale powtarzający się natarczywy refren kończy się tylko na pukaniu, każe się nam domyślać, ale niczego nie podpowiada, nie daje odpowiedzi. Święty Piotr nie spieszy się z otwarciem drzwi, stąd ta wspomniana już natarczywość refrenu.

Taka technika stanowi podstawę pisania oraz komponowaniu wielu ballad przez Dylana. Przykładem niech będzie ballada pt. Like a Rolling Stone, gdzie refren “How does it feel” z podobną siłą wdziera się do ucha i serca słuchacza. Z kolei w balladzie Lay, Lady, Lay powtarzający się wielokrotnie refren „Lay, lay, lay, lay across my big brase bed”, nie jest naładowany taką energią i siłą jak wyżej wymienione utwory, ale „image” wielkiego łóżka z brązu pobudza wyobraźnię…

Siła tej ballady – litanii polega na „zatrzymaniu obrazów (images) w naszej pamięci, sprawiania, że jej słowa trafiają do każdego z nas poprzez zastosowanie prostego języka i środków ekspresji, wciągają lub chwytają nas swoim natarczywym refrenem. Na tym polega genialność Dylana, że jego teksty „chwytają” i można je interpretować, co najmniej na dwa, jeśli nie więcej sposobów. Poeta tak konstruuje je, że składają się one z różnych warstw, które w wielu przypadkach bardzo komplikują się, czasem nawet wykluczają się nawzajem, tworząc szaradę nie do rozwiązania. Doskonałym przykładem tego jest tajemnicza ballada Mr. Tambourine Man, w której tak naprawdę nie wiemy, kim był (jest) tytułowy bohater.

Zabity przez bandytę szeryf równie dobrze może być żołnierzem, a sam tekst ballady wypowiedzią przeciwko wojnie, przemocy, brutalności. Ballada może być napisana z punktu widzenia żołnierza znajdującego się na polu walki, którego całe życie zostało zredukowane do ciemności, długiej czarnej chmury, czarnego welonu zakrywającego jego oczy. To nic innego jak grzechy, a odrzucenie odznaki szeryfa i broni, można odczytać jako symbole wojskowe, odrzucone przez żołnierza. On nie dezerteruje z wojska, on po prostu ma dość zabijania, bo nie wie w imię, czego ma zabijać. Problematyką ballady-litanii są emocje, które biorą górę nad intelektualną ciekawością, co jest poza tą ciemnością, czarną chmurą? Czy faktycznie jest jakaś brama, przez którą każdy z nas po śmierci musi przejść, zapukać, prosić się o wpuszczenie do nieba. Czy ta brama to tylko metafora albo symbol jakieś nieziemskiej nagrody za nasze uczciwe ziemskie życie, poeta mam wprost nie mówi.

Dylan jest mistrzem sztuki opisu muzycznego, czyli przenoszenia emocji słów na obszar muzyki m. in. poprzez rozbudowany refren. Sztuka Dylana, nie ogranicza się tylko do sztuki słowa, także muzyka uczestniczy w budowaniu wartości artystycznej. Ta transpozycja, czyli przeniesienie utworu muzycznego na ekran, jest jeszcze jednym dowodem na to, że Dylan jest świadomym twórcą, a nie rządzi nim przypadkowość. W rozważaniach nad sensem życia, przyjaźni, niedoskonałości człowieka, dźwięki muzyki tworzą razem ze słowami całość, która „długo trzyma za gardło i serce” słuchacza. Ta ballada jest tego doskonałym przykładem, nie można interpretować, czy rozważać tekstów poety bez jego muzyki, one tworzą nierozerwaną całość. Dlatego pytanie czy Bob Dylan jest „dobrym poetą”, czy nie jest, nie ma na większego sensu. Bez muzyki nie było by Dylana Noblisty, jako twórcy i głosu pokolenia, sam tekst miałby trudności z obronieniem się, dlatego stawianie tego typu pytań naprawdę nie ma sensu.

Czasem balladę Knockin’ On Heaven’s Door Live, rozpoczyna chór, czasem harmonijka ustna, czasem gitara w zależności od samego autora tekstu i muzyki, który wykonuje utwór na wiele sposobów, a na przestrzeni wielu lat, dopisał lub pozwolił dopisać innym kilka nowych linijek do istniejącego już tekstu. Dylan na różnych koncertach potrafi zaśpiewać tę balladę czasem w niecałe trzy minuty, czasem nawet w osiem minut. Warto wspomnieć o bardzo ekstrawaganckim wykonaniu ballady przez zespół Guns N’ Roses – w Tokyo 1992 roku. Ballada doczekała się przeróżnych aranżacji; Gospel, rap, rock, protest song, etc.. Tłumaczono ją też na język polski i śpiewano ją po polsku. Ponad dwustu wykonawców na całym świecie ma ją w swoim repertuarze. Na tym polega siła dylanowskiego tekstu.  Utwór ten jest dla każdego pokolenia (co najmniej już dwa pokolenia od jego napisania) pieśniarzy, artystów humanistycznym, czyli ludzkim wyzwaniem i wszedł na stałe do współczesnego kodu kulturowego.

Dzierżoniów 3/5/2018


Źródła. Bob Dylan, Lyrics 1962-1985.  Wydawca Alfred A. Knopf, Inc. USA. 1985

    

            

Adam Lizakowski – “Knockin’ on Heaven’s Door”, ballada oraz scena filmu „Pat Garrett and Billy the Kid”
QR kod: Adam Lizakowski – “Knockin’ on Heaven’s Door”, ballada oraz scena filmu „Pat Garrett and Billy the Kid”