1.

„Właśnie to lubię w rentgenie, Juanie Diego”, powiedział mu lekarz.
„Rentgen nie jest duchowy. Rentgen pokazuje nam, jak niewiele możemy
dla ciebie zrobić”. Jak pokazało prześwietlenie, na stopę Juana Diego

nie było rady. Zostanie taka, jaka jest: spłaszczona, wykręcona na bok.
Na zawsze. „I żadnych fikołków na razie”, zaznaczył doktor Vargas.
Najpierw wózek, potem kule, wreszcie kuśtykanie. Życie kaleki jest

jak życie pisarza: polega na obserwowaniu, jak inni robią to, czego on
robił nie będzie. Żadnych fikołków. Najpierw wózek, potem kule, wreszcie
kuśtykanie. Rentgen nie jest duchowy. Rentgen jest jak Bóg.

2.

„Właśnie to lubię w rentgenie”. Tak mówił doktor Vargas, na co dzień
obcujący z aniołami życia i śmierci, co noc nawiedzany przez duchy
rodziców, duchy konkwistadorów, duchy Hernána Cortésa i Francisco

Pizarro, ducha siebie samego. „Nigdy nie byłem wierzący, więc
nie miałem z tym problemu”. Doktor Vargas był jak pisarz: obserwował to,
w co nie wierzył i na co nie było rady. Jak pokazało prześwietlenie,

nie było rady na stopę Juana Diego, duchy konkwistadorów i anioły
życia i śmierci. Rentgen nie jest duchowy, choć pokazuje wszystko.
Rentgen jest jak Bóg, od którego wyroków nie ma ucieczki.

3.

W co wierzył Juan Diego, teraz i wtedy? Pisarz i czytelnik z wysypiska,
starzec i chłopiec ze zmiażdżoną nogą? Jego siostra Lupe, mówiąca językiem,
który rozumiał tylko on, wierzyła głównie w niego. Była jak rentgen,

choć lepiej widziała przeszłość niż przyszłość. Juan Diego wierzył,
że zdrowa stopa sprawia mu problemy. Wyślizgiwała się z pętli i była
za słaba, żeby utrzymać jego ciężar na linie pod kopułą cyrkowego nieba.

„Wiem tylko, że tam, na górze, nie utykałbym”. Nie utykałby, spacerując
głową w dół, zawieszony na sztywnej, wykrzywionej jak hak stopie.
Nie utykałby jak kuternoga, jak dziecko wysypiska, jak Juan Diego Guerrero.

4.

Rentgen jest jak Bóg, od którego nie ma ucieczki. Nawet cyrkowe nieba
nie są dla wszystkich. „Byłem dzieckiem wysypiska. Razem z siostrą
dorastaliśmy w basurero. Tam mieszkaliśmy i tam trzeba było pozostać.

Potem wszystko się posypało”. Dla niños de la basura są duchy i dmuchane
Maryje ze sklepu na Independencia. Dzieci z wysypiska mogą być cudem
jedynie same dla siebie. Jak przeszłość i przyszłość. Jak siostra i brat.

„Pokażcie mi kuternogę, który nie chce chodzić bez utykania”, przekonywał
Diego. Ale Bóg był innego zdania, a Lupe była jak rentgen: przewidziała jego
przyszłość i ją zmieniła, dając się pożreć cyrkowym lwom.

5.

Chłopiec urodzony w Guerrero był za pan brat z duchami. Oaxaca to miasto
pełne świętych dziewic. Nawet sklep z ozdobami na Independencia, ten
z dmuchanymi Maryjami, nosił znamiona świętości. Nawet wysypisko

pełne było cudem ocalonych książek. Nawet zmiażdżona noga mogła
okazać się cudem. Ale życie kaleki jest jak życie kaleki: najpierw wózek,
potem kule, wreszcie kuśtykanie. Żadnych fikołków. A kiedy kaleka zostaje

pisarzem, nie przestaje być kaleką. Wyobraża sobie, że nie utyka, spacerując
głową w dół pod cyrkowym niebem. Wierzy, że to zdrowa stopa sprawia mu
problemy. Wyślizguje się z pętli i jest za słaba, by utrzymać jego ciężar.

6.

Rentgen nie jest duchowy. Pokazuje nam, jak niewiele możemy zrobić.
Rentgen jest jak Bóg. Jak Lupe, która przewidziała przyszłość.
Przewidziała przyszłość, która ją przeraziła, więc skorzystała z okazji,

aby ją zmienić. Dała się pożreć cyrkowym lwom, aby jej brat mógł zostać
pisarzem. To, co zrobiła, skazało Juana Diego życie w wyobraźni. Życie
pisarza jest jak życie po życiu: najpierw się robi, a potem obserwuje,

jak robią to inni. „Odkąd zostałem pisarzem, nie przeżyłem niczego
wartego opisania”. Pisarz jest jak rentgen. Właśnie to lubię w rentgenie.
Pokazuje wszystko. Jest jak Bóg, który nie daje rady.

Grzegorz Tomicki – Rentgen
QR kod: Grzegorz Tomicki – Rentgen