***

zabiliśmy tę miłość
jedną tabletką
klauzule sumienia zakopaliśmy
w miejsce toporu wojennego
a płacz i śmiech przypominają
o kartce z kalendarza
którą wyrwaliśmy zanim nadszedł jej czas


Update

przyszłaś jak gdyby nigdy nic
coś kliknęło i zrobiłaś mi update
wprowadziłaś śniadania i lepszy chleb
mieszkanie zamieniasz mi w dom
tindera zamieniłem na Tidala
i choć maszyna do pisania stoi tam gdzie wcześniej
to kartki teraz spływają tuszem
jak nasza ciała potem
gdy rozsadza nas chemia


nic śmiesznego

i myślę o niej najgorzej
kiedy wiem, że czeka
na dilera z zamówieniem

a potem myślę o niej najlepiej
kiedy jesteśmy u niej
i razem jaramy tę trawkę

a nocą szukam gwiazd
na piętach, bo czuję się jak Adaś M
i wtedy to o sobie myślę najgorzej

i nie ma w tym nic śmiesznego


Inny Wrocław

pojechaliśmy do jej przyjaciółki
na drugi koniec miasta
przyjaciółka ma półrocznego syna

pogadałem z nim więc
otrzymując w zamian
szczerbate uśmiechy

nakarmiony syn zasnął
otworzyliśmy butelkę rumu
ona skręciła jointa

paliliśmy na balkonie,
obserwując inny Wrocław
pomyślałem, że jestem gotowy


Chemia

Czasami mam obawy, że ta chemia
Która nas tak niezwykle splątała
To regularnie suplementowane
Etanol i tetrahydrokannabinol

Ta twoja trzeźwa powściągliwość
Te twoje pijane erupcje emocji
To moje trzeźwe wieczorne obawy
To nasze pijane wyznania miłosne

Tomasz Madej – Pięć wierszy
QR kod: Tomasz Madej – Pięć wierszy