Rollercoaster – wystawa Rafaela Akahiry w MpM14 (15.11)

Zobacz losowy wpis
Rollercoaster – wystawa Rafaela Akahiry w MpM14 (15.11)

Żeby się upewnić czy dobrze pamiętam co to jest Rollercoaster otwieram Youtube’a. Gdzieś pomiędzy videoblogiem Urszuli Dudziak a siedmiogodzinną mantrą OM – otwarcie Rollercoaster w Zatorze. Małopolska przy granicy ze Śląskiem. Młody przystojny burmistrz, w akwamarynowym garniturze, z młodziutkim proto-przystojnym synem, blond-wystrzałową, żurnalowo-pogodną żoną oraz księdzem z kropielnicą – wszyscy z nożyczkami przecinają czerwoną wstęgę, ksiądz święci bramę wejściową – i tłumy młodzieży w kolorowych t-shirtach i dżinsach biegną zająć swoje miejsca w kolejce. W pierwszym rzędzie burmistrz z rodziną, podniecenie jak przed lotem na Księżyc – ponad sto metrów nad ziemią, sto czterdzieści na godzinę, prawie pionowy zjazd, start!
Rollercoaster – flaki wywracają się w ciele, umysł walczy z brakiem zaufania do metalowych ochronnych rur, mięśnie twarzy spowijają skurcze strachu i radości – z gardeł wydobywa się niekontrolowany krzyk szczęścia i przerażenia jednocześnie. NIEKONTROLOWANY – TUTAJ MOŻNA.

Wydaje się to trafnym porównaniem do podróży wgłąb przepaści Tarota – skalne granie symboli, niebezpieczne osuwiska znaczeń, kuszący mieszkańcy ciemnych skalistych wysepek – złudna harmonia kolorów, wykrzywione gesty, niepokojące echo wspomnień jakby z innych żyć, z innych politycznych systemów, z innych czasowych porządków, innych społecznych terytoriów moralnych – i to wszystko w zaciszu swego pokoju, łóżka, jakiegoś pokoju gdzieś w mieście, z zapaloną świeczką na stole.
Nie trzeba (i chyba nie powinno) zagłębiać się w biografię Rafaela Akahiry żeby wyobrazić sobie, że pojedynczy ludzki los może być taką bezpieczno-niebezpieczną jazdą przez życie i przez świat. Japońsko-francuskie pochodzenie, miejsce zamieszkania Polska, potomstwo z domieszką polskiej krwi – z nieznanego przychodzi i nieznane po sobie pozostawia – różniące się od siebie kultury i odmienne rodzinne historie w tyglu współczesności… być może stąd wziął się taki a nie inny trop w rozpoznaniu tarotowego repozytorium.

Rafael Akahira za punkt wyjścia dla swoich prac – zegarmistrzowsko precyzyjnych miniatur oprawionych w wytrwale do tego celu kolekcjonowane bakelitowe i ołowiane ramki z lat 30-tych i 50-tych – wziął właśnie karty Tarota – 21 Arkanów Wielkich plus Głupiec. Traktuje je… lekko? swobodnie? z nonszalancją? osobiście?… z pewnością powstaje propozycja nowej mapy symboli – apokryfu tajemnego przekazu – niejako fragment nowego języka, który mógłby, chciałby, miałby przeniknąć wgłąb naszego nie-racjonalnego rozumienia. Ale być może mamy również do czynienia ze sprzeciwem wobec hermetyczności, wobec kanonicznej jednoznaczności symboliki – o ile wcześniej istotne prawdy natury duchowej musiały być niejako przechowywane za pomocą systemu wtajemniczeń i rytuałów tajnych bractw, ukryte w niezrozumiałych przekazach słownych i symbolicznych (a do takich właśnie należą Arkana Tarota) – o tyle teraz nadchodzi czas uwolnienia tej tajemnicy dla wszystkich – ludzkość jest już na takim etapie swojej ewolucji, że nie potrzebuje ani hierarchiczności, ani mistrzów czy guru. Dostęp do wiedzy jest już nieograniczony, a percepcja i myślenie dostają skrzydeł w warunkach wolności i dobrobytu, a także dzięki zdobyczom technologii, medycyny, et cetera. Wiele wskazuje zatem na to, że dalszą drogę ludzkość oświetli już sobie samodzielnie. Żyjemy w czasach kiedy nie tylko mamy dostęp do niezliczonej ilości informacji zarówno naukowych jak i przekazów mistycznych – dzięki badaniom porównawczym wytłumaczono nam naukowo wszelkie symboliczne przejawy naszego życia od figur sennych po autoimmunologiczne zachorowania, nauki buddyjskie dostają wsparcie od fizyków kwantowych, coraz częściej i z coraz większym zaufaniem korzystamy z przeróżnych, wywiedzionych z praktyk religijnych i szamańskich, alternatywnych systemów terapii – nikt nam nie zabrania korzystać z wszelkich możliwych inspiracji religijnych, naukowych i artystycznych dla własnych celów, dla tworzenia własnego Uniwersum, własnego systemu wartości oraz drogi do zrozumienia „sensu wszystkiego” – nikt na poważnie nam nie zabrania ani wierzyć ani krytykować, łączyć treści, czy traktować je fragmentarycznie – nikt nie broni robić sobie żarty czy też „straszyć” – budować „labirynty strachu”; ufni że to zabawa dajemy się zabrać rodzicom do Wesołego Miasteczka, w którym wsiadamy w wagonik i podążając po wyboistych szynach przemierzamy ciemne korytarze, gdzie za każdym zakrętem czyha na nas postać z filmu-horroru, z Baśni braci Grimm, czy z innych popularnych upiornych opowieści obrazkowych (Kuba Rozpruwacz na pierwszych stronach dziewiętnastowiecznych gazet… Sinobrody…) – ufni że to zabawa dajemy się zabrać w sprowokowany sen na jawie – jeśli zaowocuje to przebudzeniem „faktycznych” sennych postaci pół doby później – to wtedy spotykamy się z Tajemniczym w nas – wtedy spotykamy się ze swego rodzaju „ostatecznością”.

Ale Tarot to również gra. Znane i używane powszechnie karty do gry wywodzą się właśnie z Arkanów Małych i Arkanów Wielkich Tarota – w dzieciństwie graliśmy w wojnę – najprostszy skodyfikowany zbiór zasad, który pozwala nam stwierdzać w którym miejscu gry jesteśmy – im jesteśmy starsi tym bardziej skomplikowanych systemów poszukujemy. Aż do nieskończoności skomplikowania? Czy też może po prostu do wolności gry – do istoty gry – podążaniu swobodnemu za skojarzeniami, impulsami; Praca Rafaela nad kolejnymi „kartami” jest jego własnym, intymnym spotkaniem z kolejnymi Arkanami, odnalezieniem w sobie reakcji na symbol, od-reagowaniem własnym symbolem – nie wiemy czy znaczenie jest to samo, uniwersalne, ponadczasowe (itd.) – ale z mojej obserwacji (obcowania z tymi pracami) wynika, że kiedy zejdziemy na poziom intuicji, to materiał wizualny, obraz, zestaw symboli i kolorów to tylko „wizjer”, przez który możemy zajrzeć w wiecznie tę samą przestrzeń Tajemnicy.

 

Rafael Hiroshi Akahira

Malarz i grafik „obywatel świata” syn Japończyka i Francuzki, urodził się i dorastał w Paryżu, mieszka, pracuje i tworzy w Łodzi, rodzinnym mieście swojej żony. 

„Na początku buduję obrazy intuicyjnie, ekspresja i emocje dominują nad myślowym procesem. Jednak bardzo szybko otwieram się na szczególne poszukiwania formy, takie jak: chromatyka czy estetyka. Porównuję swoje prace do takich nurtów jak „art brut” i „abstrakcyjny  ekspresjonizm”, chociaż hybrydowy charakter moich prac wynika raczej ze zderzenia automatycznego zapisu z pewną kontrolą kompozycji.” R.H.Akahira

 

Na okoliczność wystawy „Rollercoaster” powstała unikatowa edycja kart według projektu Rafaela Akahiry. Druki wykonano na zabytkowej prasie drukarskiej w Pracowni Druku Typograficznego – Mutant Letterpress Dagmary Świętek. 

 
Wystawa organizowana jest przez Ośrodek Postaw Twórczych i Pracownię Druku Typograficznego MutantLetterpress.

Rafael Akahira – Rollercoaster

 
wernisaż: czwartek – 15 listopada 2018, godz. 19:00

miejsce: galeria Miejsce przy Miejscu 14, pl. Strzelecki 14, Wrocław
czas trwania: 15.11 – 15.12.2018
kurator:
Mariusz Sibila

Wydarzenie na FB