Maliniaki zwyczajne

Elastyczna garderoba w paski
i transparenty niechlujnie zarzucone na oczy
koronkowy sztab decyzyjny
do spraw nienawiści
u podstaw
pozbawiony grzechu uczynku czy zaniechania
sporo za dużo
przesady dla posiadania śniadych karnacji
mało za dużo
też byłoby zbyt wiele
kogo pytać czy można
w razie wewnętrznej potrzeby zmiany
pasy szlacheckie przerobione na gustowne pasy szahida
maliniaki zwyczajne
wrzucono w nie patriotyzm warstwowany patosem
z kunsztownie emblematycznymi aksamitkami
podczas gdy w malinowym chruśniaku
w tradycyjnie zaplecionych koszyczkach
amunicja.


Przemiła aparycja

Boże uśmiechy wybielone octem
i zdeptane boże krówki
chityna to kiepska kryjówka
100% natury
sam ekstrakt
kość słoniowa na dowód śmierci
wokół szyi oraz rąk
zakrywająca blizny
wpięta w uszy i klapy
stojąca na etażerkach
upinająca włosy
oprawiona w skórę z ektodermy
szkoła ludzkiego wdzięku
z odprężonym układem współczulnym
zaraz po odrąbaniu siekaczy.


Porażenia kopary

Mądrość mierzona objętością pyska
ze wskazaniem na siłę zacisku szczęk
dostała w skórę odpowiedź immunologiczną
boska cząsteczka zmutowała gen paszczy
wyjadaczka w umiejętności obycia ryjem
zaznała nikczemnej konsekracji jadaczki
natura ciemnej materii zrobiła swoje pięścią
stan układu zgodności wykazał konflikt
tkanki pyszczydła odstąpiły bez lamentacji
podczas mistrzostw rasowych wymówek
wierzytelności będące efektem nadużyć
ściągnięto regresem z ubezpieczenia
od porażeń kopary jasnością umysłu.


Upusty wykwintności w koniugacji

Dobre wychowanie codziennie lekko uchyla drzwi chamstwu
małe upusty wykwintności dla grubiaństwa czynią spore odstępstwa
a ono to chamstwo plugastwo następstwo nieścisłość
rzuca w koniugacji czy konsekwencji poluzowania monstrualne cienie
szyk klasyczny staje się szokiem na wskroś pospolitym
a gust płacze na jedno oko nad lirycznym romansem sprzed wieku
co zasłabł w gorsecie w rytmie hip-hopu czy w toalecie
płytszy oddech jak brzmienie na wierzchu wewnętrznej mądrości
głębia intelektu zagłuszona potężnie donośnym basem
zmysł samozachowawczy zaleca cierpienie w domowej homeopatii.


Pańskie oko w śluzie

Ewoluował wprost z rynsztoku nie żeby jakoś daleko
czasem nawet wypowiadał słowa bez wzniecania przekleństw
żałował obcowania z prostactwem więc rzadko żył
wyjąwszy aspiracje śluz jego egzystencji przepływał dużą śluzą
bo niby którędy by miał wypłynąć na powierzchnię
po wódce mawiał że jest wyjątkowo dobrym człowiekiem
nie było jednak ku temu wiarygodnych świadków
zawsze chciał załatwić kogoś z klasą w białych rękawiczkach
pomiędzy insynuacjami wystawały mu ciągle nieobleczone pięści
mało dopasowane do pańskiego oka znanego karmiciela
który w ogóle nie interesował się jego koniem.


Rezystancja zluzowana jak kaczka

Miły starszy pan przed czterdziestką
miły jak śmierć we śnie
nocą przezwaja silnik
by starczyło prądu na drugą połowę
i trochę przewinęło zaszłości
przy tym mruczy hymn wszechświata
w tonacji anarchii zadławionej w próżni
mormorando szeptem dryfujących wizji
kupuje na loterii tylko pełne losy
zgodnie ze schematem zastępczym
nie stawiania na sobie krzyżyka
w dni powszednie lutuje oporniki
również w soboty i święta
jako element bierny w obwodzie
zluzowany jak kaczka
o lekkiej pojemności pasożytniczej
luźny w trawieniu i w mowie
wprowadza środki zaradcze do organizmu
węgiel na jęczybuły z makiem egzaltacji
radosnego pokroju elastyka języka
bez kostnienia o podłożu zaparcia
sygnałów nadawczych do bazy matki
wymruczanych przyziemnie w penthousie
nieudacznictwa z tarasem poklasku
tam zajebiste nenufary wolniutko pływają
ale tylko dupą po piasku.

Piotr Kasperowicz – Sześć wierszy
QR kod: Piotr Kasperowicz – Sześć wierszy