kiedy pyta dlaczego nie całowaliśmy się wtedy, odpowiadam

fakt nie poruchałem sobie za młodu
a i potem nie bywało lepiej

byłem siewcą
bezimiennych bohaterów
w ich nadprodukcji
jak każdy pryszczaty w tym wieku
nie miałem sobie równych
w ich trwonieniu
na lewo i prawo
na lądzie wodzie
i w powietrzu

spadałem z nimi z wysokiego konia
i z nimi usychałem wszędzie

dlatego wybaczam kobietom z przeszłości
których nie miałem
nie-miłość to jedyne co mogło nas
nie-spotkać
i o ile się nie mylę – mam rację
chyba że jestem w błędzie –
wtedy odwrotnie

myślę że w końcu to przepracuję
i zostawię za sobą raz na zawsze
tę pierdoloną młodość

jebany rok tysiąc dziewięćset
osiemdziesiąty
czwarty

i następne


ależ mam zakwasy po piątkowej robocie
(z pamiętnika rzymskiego legionisty)

Do pierwszego gwoździa było jako tako
mniej więcej do przewidzenia
według ustalonego wcześniej scenariusza
takie tam Izajaszowanie
bez zbędnych improwizacji
biczowanie plucie dźwiganie drewna
na Miejsce Czaszki

Do pierwszego gwoździa było jako tako
mimo kilku potknięć po drodze
historia toczyła się według planu
na planie toczyła się historia
kiczując nieco w sado-maso konwencji
niektórzy (któż jest bez winy!) – jak to przy tego typu
eksperymentach – zbytnio się angażowali

Ogólnie byłem już tym wszystkim zmęczony
długotrwałość postępowania i amatorka wykonania
święty by nie dał rady!
nawet żal mi było ciała które za mnie zostało wydane
więc skończyłem szybciej niż mogłem
wytrzymać – przebijając bok włócznią
Wszechmogący wszak może wszystko

Na koniec wzięli to ciało nie moje
położyli gdzieś zabrali
było ciemno potem jasno
snułem się młodzieńcem albo aniołem
w kierunku Emaus

I jak to przy kenozie bywa
znów nie bardzo wiadomo co
tak naprawdę stało się w realnym urojeniu
a co jako zmyślona prawda przetrwa na wieki


boże – masz wiadomość

pogląd że życie zjebane jest od poczęcia
zbliża mnie do ruchu pro-life
ale kiedy kobiecie zwanej matką
zarzucam traumę nieaborcji
wydaję się być bardziej pro-choice

obejmuję powietrze
łapię pana duże be za rogi
słyszę głos który
nie został wypowiedziany
a co się nie zdarzy
wystarczy zapomnieć

tymczasem idę z ojcem za rękę
(on też nie jest bez winy)
opowiada o mitach krążeniu atomów
wszystko jest cyklem mówi
i ty będziesz nigdzie na zawsze

masz na to moje słowo
nie ma się czego bać
koniec końców
z wszystkiego powstałeś
i we wszystko się obrócisz

eli eli zajrzyj na priv
i odpowiedz

że ciebie nie ma


iluzje miłości najpiękniej kwitną na grobach niespełnienia

ja pierwszy dostrzegłem w niej
kształt jeszcze niekształtny
tworzywo

i spojrzałem na nią
jak na kobietę niedoskonałą
wówczas doskonałość

to ja wytrąciłem ją
ze snu dzieciństwa
pocałunkiem

i kiedy po raz setny rozważałem
czy pozwoli przelecieć te swoje
czterdzieści dwa kilometry
bym mógł powiedzieć zwycięstwo
i polec – zadzwoniła

musimy się spotkać
i porozmawiać
(bo wyjeżdżam)

to najlepsze co mogła zrobić wtedy
gdy wydawało się że nic nas nie dzieli
a tak naprawdę nic nie było w stanie połączyć

przed wyjazdem siedzimy w lokalu
ja jak zwykle na szczytach rozpaczy
(wiadomo – kocham tylko nieszczęśliwie)
a ona lśni cała w swej nastoletniej jaskrawości
praktycznie już nieosiągalna
poza mym zasięgiem i
grawitacją

tak pięknie niewiarygodna
gdy mówi

zrób wszystko bym została

Przemysław Karpiński – Cztery wiersze
QR kod: Przemysław Karpiński – Cztery wiersze